Cossak brytyjski niszczyciel VIII poziomu. Jest to niszczyciel, który mówi mi „jestem dobry”. Czuję pływając nim, że jest dobry ale mam awersję do niszczycieli (nie dlatego że gram na bebekach). Za często zdychałem na bliskich dystansach (średnie tiery) by zmusić się do gry w pewnym zwarciu i czerpać z tego przyjemność.

Miałem szczęście dostać ten okręt w ramach giftu od Amazon Prime (pisałem o tym tutaj HMS Cossack za darmo – Amazon Prime). Mam 3 dni na wytestowanie okrętu.

Cossak brytyjski niszczyciel VIII poziomu – problemy niszczycieli

Granie niszczycielami jak miałbym tak podzielić w WOWs dzieli się generalnie na trzy etapy (moje subiektywne odczucie). Początkowe tiery to oczywiście mały zasięg torped i mało życia ale ogólnie mam wrażenie, że okręty dużo tam wytrzymują i jest taka naparzanka (najlepsza taktyka to focusować – takie wilcze stada – by dobić pojedynczego wroga i później skupić się na drugim; przegrywa drużyna gdzie każdy sobie strzela gdzie chce).

Środkowy etap – dla mnie straszny w generalnym ujęciu. Dla różnych nacji może być to tier IV i V a dla innych może się ciągnąć prawie do końca drzewka. Chodzi o to, że wykrywalność własna okrętu (czyli zasięg po którym okręty wroga Ciebie zobaczą) jest równy (może być minimalnie większy lub mniejszy) zasięgowi Twoich torped. I w sumie jesteś zmuszony do ujawnienia się a na tych poziomach okręty wroga mogą przywalić samodzielnie tak mocno, że utoniesz. Ponieważ niszczyciele na tych poziomach w stosunku do np. bebeków to drewniane szalupy ratunkowe. Za dużo ugrałem się na tym etapie i mam straszną awersję (nie jest funem yolować mimo woli).

Końcowy etap – znów jest miło i przyjemnie bo zasięg torped jest znacznie wyższy niż zasięg własnej wykrywalnosći.

Cossak brytyjski niszczyciel VIII poziomu – dlaczego go nie lubię

Cały ten mój wywód służył do tego byście zrozumieli dlaczego ja Cossaka nie lubię mimo poczucia, że to dobry okręt. On zmusza do walki jakbym pływał niszczarką z drugiego etapu. To jest świetni niszczyciel niszczycieli. Torpedy są ale tylko jedna wyrzutnia (na szczęście jakoś się ładują szybko w miarę). Za to ma świetne działa i to jest jego moc. Ale nie oszukujmy się – co jest dobre do topienia dedeków nie jest dobre w bezpośrednim starciu z średnio ogarniętym graczem pływającym na np. Odinie.

Podsumowując – jest mnóstwo graczy, którzy są o wiele, wiele lepszymi dowódcami niszczarek niż ja i gra takimi okrętami jak Cossak czy Maass (niszczyciel niemiecki VII poziomu) sprawia im przyjemność, radzą sobie i kręcą jakieś boskie wyniki. Ja wolę Fubuki. Po prostu.

Edit: zapomniałem zrobić print screena (okręt był tylko na 3 dni) więc to zdjęcie okrętu z podglądu sklepu premium.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here