Dlaczego przegrywam w WOWs? Pewnie niektórzy z Was zadali sobie te pytanie (ja już wielokrotnie). Mam kilka przemyśleń na ten temat i postanowiłem się z nimi podzielić (a dlaczego teraz to wyjaśni się w dalszej części wpisu).

Dlaczego przegrywam w WOWs? Nie umiem grać

Tak po prostu. Jest to banalne stwierdzenie ale one jest prawdziwe. Oczywiście nie chodzi mi o „nie umiem grać w WOWs” ale o „nie umiem grać europejskimi niszczycielami”. Czyli chodzi o wąski zakres, który oferuje gra a w którym nie czujemy się pewnie i nie umiemy grać.

Zaczynam od tego punktu bo raz, że to najprostsze rozwiązanie problemu z tym pytaniem „Dlaczego przegrywam w WOWs?” a dwa, że jest to kamień węgielny wszystkich naszych bolączek (naszych czyli z gorszymi wynikami i naszych czyli osób narzekających, że muszą grać z osobami z słabymi statami).

Może się zdarzyć, że w WOWs zacznie grać osoba, która faktycznie kompletnie nie czuje gry, nie jest w stanie się jej nauczyć, nie jest w stanie zostać chociażby średniakiem. Ale wątpię by takie osoby zostały w tej grze. Prędzej czy później po prostu ją rzucą bo gra ma sprawiać przyjemność. Więc jeżeli w grze są osoby, które nie są kompletnymi nieudacznikami to dlaczego mamy taki rozdźwięk pomiędzy czołówka a dołem?

Dlaczego przegrywam w WOWs? Wymuszenia na graczu

I nie. Nie chodzi mi o to, że gra wymusza wydawania żywej gotówki. Spokojnie można grać w 100% za darmo. Chodzi mi o to, że gra wymusza na graczu podejmowania się wyzwań. Samo w sobie to jest świetne ale konstrukcja tych wyzwań powoduje, że gracz musi zagrać okrętami, którymi nie chce i którymi nie umie grać.

Ostatni robiłem kampanię by dostać kapitana Świrskiego. Jest to dobry przykład by zobrazować pewien problem (ale każdy event, każde specjalne misje cierpią na ten sam problem). Legendarny kapitan, nawet na okręt którym nie będę już nigdy grał (w tym przypadku na linię niszczycieli europejskich) to jest jednak coś co warto mieć. Nigdy nie wiadomo czy pojawi się w przyszłości a jeżeli tak to czy np. nie za ogromną ilość węgla (a ten surowiec wolę wydać na coś innego). Możliwe, że będzie rozbudowana linia okrętów europejskich i pojawi się tam świetny pancernik (a ja lubię grać bbkami) i będę miał legendarnego kapitana na bbeka.

Tak więc jestem zmotywowany i zachęcony by zrobić tą kampanię. I co zastaję jeżeli chodzi o misje? Bardzo mało misji na coopa. Bardzo dużo misji na randoma. Co więcej te misję są po prostu trudne. Po analizie wyszło mi, że najszybciej będzie jednak męczenie się niszczycielami europejskimi.

Na marginesie powiem, że to kampania która miała określony czas do wykonania. Zacząłem grać intensywniej jak już nie miałem do dyspozycji całego czasu do wykonania tej kampanii. Ponadto dość późno dowiedziałem się, że można powtarzać misję by zdobyć gwiazdkę! Tak więc wcześniej nie robiłem bo uważałem, że nie dam rady w pozostawionym czasie zrobić każdej misji z osobna a później robiłem bo dałem radę powtarzać niektóre misje by przejść etapy kampanii. Niemniej jednak nawet te misje przyprawiły mnie o ból głowy.

Pisząc już w skrócie – zrobiłem tą kampanię ddekami i stockowymi CV na X poziomie. Staty poleciały mi na łeb i szyję (ale mam tego kapitana). Umęczyłem się ja i umęczyłem graczy grających ze mną.

Mam żal do WG (twórcy World of Warships), że nie przygotowali takiej rozpiski misji (inne wymagania) bym mógł je robić z mniejszą szkodą dla siebie i innych.

Jest wiele innych eventów czy łańcuszków misji gdzie jest podobny problem – wymuszenie na graczu granie czymś czego nie lubi i czymś czym nie umie. Za mało jest w misjach „albo/ albo”. Za dużo jest ograniczników (tylko japoński krążownik, tylko niemiecki niszczyciel). Za mało jest zróżnicowania np. 100 podpaleń ddekiem albo 150 krążkiem albo 50 bbekiem (bez ogranicznika nacji).

Nikt w WG chyba nie gra we własną grę bo danie pewnych celów na misję coop gdzie gra się na szybko i nie można ich zrealizować wolną cegłą jest niepoważne. Tak samo danie pewnych celów na randoma. Dlaczego też nie ma operacji jako możliwość zaliczenia celu? Przecież w operacjach też zdobywa się medale/ osiągniecia. Są inne ale są. Więc można zrobić misję „zdobądź 10 osiągnięć” i dać możliwość randoma lub operacji.

Można zrobić wiele by gracz miał możliwość realizacji celów w obszarze w którym czuje się najlepiej. Niestety – zazwyczaj sprowadza się do tego, że na jakimś etapie musimy utaplać się w brudzie (i grać czymś w czym sobie nie radzimy).

Kolejna sprawa to ogranicznik poziomu okrętu. To jest wymuszenie na pieniążkach gracza (bo jak chce uczestniczyć a ma za mały poziom okrętów to albo kupi premkę z wysokiego poziomu albo zamieni sobie za kasę wolne doświadczenie i szybko przeskoczy drzewkowe okręty). Ale to także wymuszenie by gracz jeszcze szybciej, bez przygotowania i ogrania okrętów z wysokich poziomów zaczął nimi grać. I obrywa. I z nim drużyna.

Dlaczego nie można urozmaicić misji i zrobić różne wymagania dla różnych poziomów okrętów. Zyskał by na tym gracz (i poziom gry) ale zapewne przez brak tego parcia na dychę straciłoby finansowo WG.

Dlaczego przegrywam w WOWs? Stock stocka pogania

Ostatnio przeczytałem (pisząc, że musiałem grać stockowym CV na X), że nikt normalny nie gra stockiem na X. Ok. Ale już pisałem o wymuszeniu. Nie chcąc się powtarzać dodam tylko, że mnóstwo graczy musi grać nieprzygotowanym okrętem (za słaby kapitan, za mało zakupionych modułów, bez flag, po prostu stockowy okręt). I to czasami czuć w bitwach randomowych, że u jednych jakoś drużyna szybko umiera a u innych to niosący zniszczenie walec. Umiejętności oczywiście się liczą ale to tylko jeden czynnik.

Dlaczego przegrywam w WOWs? Okręt nie równy okrętowi

To jest oczywistość. Ale warto szerzej opisać ten problem by unaocznić „pieniaczom na czacie” dlaczego jest tak a nie inaczej. Ostatnio robiłem operację i mój pancernik VI poziomu sprawdzał się wyśmienicie. Robiłem po 200k dmg z łatwością. Zrobiłem więcej tych operacji by mieć go wymaksowanego (moduły i rozbudowa okrętu) oraz oczywiście odkryłem VII. No i lecę na randoma z tym okrętem. Każdy random to wtopa. Mój pancernik miał mniejszy zasięg dział niż przeciwnik. Mój pancernik też często musiał walczyć z VIII. Ostatecznie sprzedałem tego bbeka.

I tak to wygląda. Żebyś pękł to niektórymi okrętami nie da rady coś pograć. Zająłeś miejsce w drużynie i przeciwnicy rozwalili Ciebie z łatwością. Często z powodu takich ustawień właśnie drużyny przegrywają (bo za dużo u nich słabszych okrętów a nie słabszych graczy).

Ktoś powie – na takie sytuacje są wyspy. Większego idiotyzmu nie słyszałem. Jeżeli gdziekolwiek czy kiedykolwiek Ty usłyszysz od kogoś takie stwierdzenie to masz pewność, że masz do czynienia z idiotą (który ma zadarty nosek).

Do wyspy trzeba dopłynąć. Nie każda wyspa nadaje się jako miejsce do strzelania. Różne okręty mają różne kąty podniesienia dział. Nie wszystkie okręty mogą wytrzymać stanie przy wyspie i bycie obstrzeliwanym (coś wpadnie, coś podpali). Jeżeli jesteś bardzo wolnym okręcikiem bez dodatkowej i z wolno kręcącymi się działami głównymi to stanie przy takiej wyspie jest samobójstwem (szybki atak z flanki czymkolwiek i Ciebie nie ma). Po prostu nie każdy okręt nadaje się na tego typu granie. Nie każdy okręt to spamer HE z dymem!

Dlaczego przegrywam w WOWs? Za późna wiedza (i za droga)

Tak więc dowiedzieliśmy się, że nie każdy okręt nadaje się na randoma (PvP). Ale często ta wiedza okupiona jest kosztami i czasem. Ja w opisywanym przypadku straciłem tylko trochę czasu (bo swoją szóstkę na operacji wymaksowałem) i na randomie dość szybko się zorientowałem, że moja szóstka to złom.

Ale są gracze którzy robiąc jakiś okręt muszą go robić w innym trybie (bo operacje są dostępne dla szóstek i jedna jest dla siódemki). I robią je albo na coopie (mnóstwo walk bo małe zyski w doświadczeniu) albo na randomie (można więcej zarobić i szybciej wymaksować niż na coopie).

Gdyby ktoś umęczył się na coopie np. 150 walk (albo i więcej) to miałby ograny okręt. Wchodzi na randoma i dostaje łomot. Bo okazuje się że na coopie ten okręt był OP a na randomie to ledwo średniak. Duży zawód i mnóstwo straconego czasu. Ale to pół biedy.

Gorzej jak ktoś postanowi robić taki okręt tylko poprzez randoma. Dostaje łomot na początku ale wmawia sobie, że płynie stockiem i bez modułów i ze słabym kapitanem i jak tylko zarobi, ulepszy okręt i kapitana to będzie lepiej. A lepiej nie będzie. Mnóstwo przegranych walk, nerwów, wkurzenia na czacie. Staty pukają o dno.

Można oczywiście przejść takie słabe okręty poprzez wydanie wolnego doświadczenia ale po prostu szkoda. Bo można kupić premki za te doświadczenie, bo można przeznaczyć na szybki reset w ramach biura badawczego.

Po prostu za mało jest operacji czy innych trybów walki gdzie gracz mógłby pogrindować bez zmuszenia do walki na randomie. Nie czuję osłony statów. Ogólnie mam je gdzieś i tak samo mam gdzieś opinie innych narwanych graczy o mnie ale o staty mogą być oparte rankingówki więc to taki niepokój o przyszłość.

Tak wiec podsumowując ten podpunkt: by było lepiej w WOWs muszą być wprowadzone operacje dla różnych poziomów okrętów i musza być dostępne od ręki. Dobrze by były też nowe tryby na stałe (jak bitwy asymetryczne).

Robię taką rozpiskę gdzie pokazuję różnice w ocenie okręty pomiędzy coopem a randomem. Może niedługo ją opublikuję. Nie jestem wybitnym graczem ale sam czułem ogromną różnice pomiędzy okrętami.

Dlaczego przegrywam w WOWs? Coop niczego nie uczy

Dopiero co pisałem o różnicach miedzy graniem na coopie a na randomie. Coop domyślnie miał służyć tylko temu by rozegrać kilka bitew, poznać jako tako okręt i lecieć na randoma. Obecnie coop zrobił się bardzo popularnym trybem (miedzy innymi z tych względów co opisałem wyżej). Gracze (w tym i ja) mają mnóstwo stoczonych tam walk. Później wchodzą na randoma i okazuje się, że jest trudniej. Dlaczego? Bo coop uczy złych zachowań.

Ktoś mi napisał na forum WOWs, że coop jest zły bo okręty (boty) nie robią uników. Jakieś robią ale faktycznie na operacjach boty są bardziej inteligentne. Ja widzę problem czymś innym.

Na coopie gra się kompletnie inaczej. Trzeba jak najszybciej ustrzelić wrogów przed innymi graczami ze swojej drużyny. Wręcz napiszę tak: na coopie Twoim wrogiem jest własna drużyna. Zarabia się tam mało doświadczenia więc każdy frag czy każdy dmg liczy się bardzo. Wielokrotnie mnie spychano abym komuś nie zabrał fraga. Jest tak szybka walka, że często każdy płynie na wariata. Jakie wyspy? Jakie uniki?

No i z takim zachowaniem idzie się na randoma i jest źle (a wręcz bardzo). Zanim odkręci się złe nawyki, zanim poznasz jak grać prawidłowo danym okrętem na radnomie to się zaliczy mnóstwo porażek i frustracji

Dlaczego przegrywam w WOWs? Podsumowanie

Mógłbym pewnie znaleźć kolejne 5 problemów w WOWs ale chciałem po prostu w ramach zaczynu do dyskusji i głębszej refleksji opisać te najprostsze ale też w mojej opinii mające największą wagę w tych nerwówkach i problemach wśród graczy.

Polecam też inne moje wpisy związane z tym tematem czyli: WOWs Jak zostać fioletem? oraz WOWs pomidor. Czy można uniknąć?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here