Kajaki w Pomiechówku. Tani, uroczy spływ kajakowy niedaleko Warszawy

Kajaki w Pomiechówku

Kajaki w Pomiechówku to odpowiedź, której szukałem na pytanie: Gdzie popływać kajakiem w okolicy Warszawy. Kajaki w Pomiechówku poleciła mi znajoma z pracy. Dziewczyna, która wypróbowała mnóstwo opcji na Mazowszu. Stwierdziła, że co prawda przypadkowo skorzystała z tej oferty (jej ulubiona wypożyczalnia jest tak oblegana, że nie znalazła miejsca) ale już po pierwszym skorzystaniu była zachwycona. Ja jestem skromnym chłopakiem i słucham się mądrzejszych. A więc kajaki w Pomiechówku były moim wyborem.

Dlaczego spływ kajakowy?

Nie jestem miłośnikiem sportów. Mam problemy z dyscypliną jeżeli chodzi o regularne korzystanie z karnetu Fitness. Sprostuję. Mam ogromne problemy. Nie wiem czym to jest spowodowane ale nie mam siły na kozetkę u psychoanalityka by dociec w czym rzecz. Kolejna sprawa, że przecież nie unikam aktywności fizycznej w kontekście turystyki. Choćbym miał zobaczyć własne płuca przed sobą to wspinam się pod górę by dotrzeć do celu czyli zamku. Tak. Zwiedzanie zabytków to jest dla mnie taka marchewka. Pamiętacie taką scenę z Disneyowskich bajek. Marchewka na wędce przed oczyma nieszczęśnika. Ten usiłuje ją dogonić i tak można przebiec kilometry. No więc ja mam taką marchewkę. Co prawda zdarzyło mi się jednak nie dotrzeć do mety ale cóż… jestem zdolny do poświęceń.

Kajaki w Pomiechówku. To taki świetny sposób by połączyć turystykę z wysiłkiem. Kolejnym argumentem przemawiającym za tym bym spróbował to jest oczywiście fakt, że nigdy nie pływałem na kajakach. Czasem gorzko się śmieję do żony, że w życiu dorosłym usiłuję nadrobić te lata stracone w dzieciństwie. Nie będę się rozwodził nad swoim dzieciństwem niemniej efekt końcowy jest taki, że zamiast spokojnie zobaczyć jeden zameczek w danym dniu to czasami kończę dzień na piątym zabytku. Na szczęście z każdym kolejnym rokiem coraz spokojniej podchodzę do turystyki i jestem zdolny do tzw. leżenia pępkiem do góry bez pulsującego bólu w tyle głowie, że marnuję czas i mogłem coś zobaczyć a nie zobaczę. Umiar. Rozsądek. Chyba coraz częściej mogę sobie przypisać te cechy.

Wracając do kajaków były jeszcze dwa argumenty, które skłoniły mnie i żonę do spróbowania tej formy wypoczynku. Chęć przedłużenia nastroju wakacyjnego oraz rocznica naszego pierwszego spotkania.

Kajaki w Pomiechówku

Uprzedzam na wstępie każdego chętnego, że warto dokonać rezerwacji czyli zadzwonić (link do ANMAR Kajaki Pomiechówek). Co prawda baza firmy czyli zasób sprzętu jest ogromny i w tygodniu nie ma problemu niemniej w weekend może być już trudno znaleźć sprzęt bez wstępnej rezerwacji. My, jak przyjechaliśmy w niedzielę, zobaczyliśmy przeogromną ilość kajaków ale również ogromną ilość aut i osób chętnych by popływać kajakiem po Wkrze. Po szybkim załatwieniu formalności i wpłaceniu niedużej kwoty bo 70 pln za sprzęt (dwójka + wiosła + kapoki)  na trasę 15km (około 4,5 godzinna trasa) wyjechaliśmy na trasę firmowym autobusem (a w zasadzie jednocześnie jechały dwa – tylu było chętnych).

Kajaki w Pomiechówku tanie kajaki Warszawa

Zrzut w Borkowie. Cel Pomiechówek. Narew ogólnie jest bezpieczna i bardzo płytka. Często zdarzają się mielizny (ale tylko raz na tyle duże, że musiałem wysiąść i podholować kajak). Moje doświadczenie zerowe niemniej nauczyłem się (po wstępnych problemach) wiosłować w rytmie z żona, kierować przez hamowanie lub silniejsze wiosłowanie jednostronne. Problemem jest to, że były rzadkie odcinki gdzie nic nie musieliśmy robić więc momenty „wzdychania” (bo widoki, bo kojąca nerwy przyroda, bo plusk wody, bo kaczki, ryby, motyle ważki, bo pochylone drzewa itp itd) nie były częste. Wiosłowaliśmy.

Kajaki w Pomiechówku tani grill

Cudowne jest to, że po drodze są małe przystanie (dzikie) gdzie można przycumować i zjeść coś w stylu pikniku lub większe plaże przy których są grille, parasole, ławki i stoły gdzie można zjeść za śmieszną cenę (6 pln za kiełbaskę, surówkę i bułkę). Skorzystaliśmy z takiej jednej przystani. Biorąc po uwagę otoczenie i wstępne doznania to te proste danie smakowało wybornie (to niesamowite ale śmiało mógłbym tę przystań polecić na równi z innymi polecanymi miejscami miejscami w dziale: Gdzie można dobrze zjeść. Jak widać otoczka związana z spożywaniem posiłku jest tak samo ważna jak jakość samego posiłku). Nastroje mieliśmy po prostu wyśmienite. Zresztą to jest takie odświeżające uczucie jak kajak kieruje się w szuwary. A ty walczysz o to by jednak tam nie wpłynąć. Śmiech towarzyszył nam co chwilę. A to pomyłka, a to kanapka na kajaku. A to ten wspomniany grill. Pomysł na wakacje? Świetny. Miejsce gdzie można przyjechać na weekend? Oczywiście. Atrakcja turystyczna? Wspaniała. Piękne widoki? Zapewnione. Polecam gorąco.

Kajaki mogą być niebezpieczne

Mimo wszystko warto pamiętać, by do końca się nie rozluźniać. Zresztą trasa, którą obraliśmy była bardzo uspokajająca. Na swój sposób fałszywie wzbudzała poczucie bezpieczeństwa. Po 12 kilometrach spokojnego spływu po rzece, która w większości miejsc miała 30-40 cm głębokości (najwięcej) dotarliśmy do Kosewka. Taki mały mostek (dla pieszych w zasadzie). Pod nim niebezpieczna przeprawa bo:

  • 2/3 przestrzeni zablokowana przez głazy (i ogólnie na dnie mnóstwo kamieni gdzie wcześniej przez 12 km był piasek)
  • bardzo silny prąd (zaskakująco silny bo wcześniej przez 12 km był odczuwalny ale bardzo leniwy)

Wydarzenia nabrały tępa i mówiąc w skrócie: kajak bocznie dociśnięty do tamy z głazów po czym szybko się przechylił i nabrał wody. Efekt końcowy:

  • zamoczone dokumenty
  • podtopione komórki ale przeżyły
  • reszta kanapek do śmieci
  • straciliśmy buteleczki z wodą
  • straciłem bluzę
  • reszta ciuchów i butów (w tym te co mieliśmy na sobie) totalnie mokre

Spostrzeżenia:

  • na mostku gapie – okazało się, że nie pierwsi tego dnia mieliśmy takie problemy i jest to miejscowa atrakcja by patrzeć jak ludzie na swój sposób „toną”
  • prąd bardzo silny więc musiałem powalczyć by podtopiony kajak nie popłynął do mety bez nas
  • jedna osoba zdecydowała się zejść z mostku i nam pomóc (dałem na dwa dobre piwa bo naprawdę pomoc była potrzebna)
  • na plaży za przeprawą mnóstwo ludzi i nikt nie ruszył nogą
  • tuż za tamą kamieni, zapewne spowodowane jest to podmyciem przez bardzo silny prąd rzeki, dość głęboka niecka (do 6 metrów) więc utopić się można kilkanaście razy bez najmniejszego problemu

Uwagi:

  • Na ścianie mostku są takie małe tabliczki, na których znajdują się obrazkowe ostrzeżenia. Nic nie pomagają, nic nie ostrzegają. A już an pewno nie mówią tego: trzymaj się blisko prawego filaru mostku bo tylko tam nie ma tamy z kamieni. Prąd jest tak zaskakująco silny i wydarzenia nabierają tępa, że nie masz czasu pomyśleć o tych znakach i ich znaczeniu. Zresztą są malutkie i dopiero z bliskiej odległości można odczytać ich znaczenie (miałem okazje zaobserwować podobne na wcześniejszych mostkach gdzie prąd był ledwie zauważalny i zagrożeniem była płycizna z piasku). To jedyny element, do którego mam zastrzeżenie. Słabe oznaczenie. Jak widać tradycja z dróg lądowych jest także celebrowana na drogach wodnych.
  • No i ten brak reakcji tłumu. Niesamowite.
  • Trochę brakowało mi ostrzeżenia o tej niespodziance w punkcie wypożyczenia kajaków. Byłoby wskazane by jednak takie ostrzeżenie było przekazywane. Już nie chodzi o nas ale o te ogromne ilości dzieci, które zabierane są przez rodziców na ten spływ kajakowy. Mam takie odczucie, że wszystko odbywa się trochę na wariackich papierach. Amatorzy jak ja, pijani, dzieci, leniwa rzeka, która zaskakuje, brak odpowiednich oznaczeń i wcześniejszych ostrzeżeń. Cóż…
  • Są różne trasy – od 9 km do ponad 20 km. Trasa, którą wybraliśmy jest bardzo oblegana. Na tyle długa by poczuć radość pływania kajakiem i na tyle krótka, by się nie zanudzić. Dwójka jest łatwiejsza niż jedynka (podobno).

Kajaki to świetny sposób na relaks

Wracając do naszego spływu. Po dokonaniu selekcji „przedmiot do uratowania” i „przedmiot do wyrzucenia” , spaleniu papierosa na spokojnie i odetchnięciu po wcześniejszych wrażeniach, przepłynęliśmy bez dalszych niespodzianek pozostałe 3 km do mety. Szybki zwrot sprzętu i zamoczeni od stóp po głowę wróciliśmy autem do domu.

Mimo tej małej katastrofy nadal mam w sobie dobre odczucia po tym spływie. Było naprawdę świetnie. Straciłem tylko bluzę więc nic się złego nie stało. Następnym razem będę bardziej przygotowany (odpowiednie ubranie i większe doświadczenie). Bo będzie następny raz. Na pewno…

Jak się przygotować do spływu?

Moje rady niedoświadczonego kajakarza mogą się wydać nic nie warte niemniej mistrz kajaków po prostu nie zwróci uwagi na te rzeczy, na które zwracam ja. Więc jeżeli dopiero chcesz zacząć przygodę z kajakami to:

  • Buty. Specjalne buty do wody. Widziałem je często na kamienistych plażach (np. Turcja). Tu też widziałem garstkę osób zaopatrzonych w takie obuwie. Gdy pomyślę sobie o tym kamienistym, ostrym podłożu przy tej tamie na której wywrócił się kajak, to wiem, że gdybym miał takie obuwie (czyli miałbym nie bolesne i swobodne podparcie dla nóg) to sam szybko uporałbym się z problemem. A tak na gołych nogach, na śliskich, ostrych kamieniach i palcach wpadających w przestrzenie między głazami maiłem niepotrzebnie jedną dużą wojnę więcej (jak nie złamać nogi).
  • Plecak. Najlepiej nieprzemakalny ale ogólnie: plecak. Czyli jedna rzecz do uratowania z tonącego kajaku w bardzo silnym prądzie. A tak znów. Milion torebek i fatałaszków wypływających z kajaka. Bose nogi wpadające w rozpadliny głazów. Bardziej nieprzygotowany nie mogłem być.
  • Miej na sobie stare ciuchy. Po prostu takie, których strata (w ten czy inny sposób) nie podwyższy kosztów wypożyczenia kajaku.
  • Nie pij alkoholu (a jeżeli już to naprawdę z umiarem). Widziałem kilka kajaków wywracających się na spokojnym odcinku (na szczęście Narew jest płytka – zazwyczaj) tylko dlatego, że ludzie z powodu alkoholu mieli problemy z większym wyczuciem przy dokonywanych ruchach w obrębie kajaku (a odległość między taflą wody do brzegu kajaku to ok 20cm – łatwo się za szybko obrócić na bok wychylając kajak tak, że po prostu nabierze wody). Wyobrażam sobie, że gdyby na moim miejscu (chodzi mi o tą trudną przeprawę) były osoby po znacznym spożyciu alkoholu to mogłoby dojść do niepotrzebnej tragedii.
  • Miej wyobraźnię o możliwych zagrożeniach (ja trochę sam za bardzo poddałem się sielskości atmosfery).

Kajaki w Pomiechówku – podsumowanie

Tanio, ciekawa trasa (uważam z perspektywy czasu, że nauczyłem się podstaw spływu bo miałem okazję poznać wszelkie podstawowe, powszechne problemy związane z spływem kajakiem), trasa pełna przepięknych widoków oraz smaczny i niedrogi grill. Kajaki w Pomiechówku? Po prostu warto.

Kajaki w Pomiechówku – mapa

Tani hotel w Warszawie – promocje!



Booking.com

Written By
More from REP

Piombino Elba. Czy to wszystko co oferuje włoskie Piombino?

Piombino Elba. Tak ja zacząłem szukanie informacji o Piombino. Bo Piombino kompletnie...
Read More