Muzeum Motoryzacji w Otrębusach to najpiękniejsza graciarnia

Muzeum Motoryzacji w Otrębusach

Muzeum Motoryzacji w Otrębusach chciałem odwiedzić odkąd się dowiedziałem, że istnieje. A dowiedziałem się przez telewizję. Piękne stare samochody wypożyczone do filmów czy po prostu krótki wywiad na tematy motoryzacji na tle perły motoryzacji sprzed lat. I telewizja dała mi takie wyobrażenie o Muzeum Motoryzacji w Otrębusach. Że tam jest ciekawie. Że tam jest mnóstwo w pełni odrestaurowanych starych aut. Że tam są tylko auta. Że tam po prostu trzeba być. Że dla turysty jest to bardzo atrakcyjne miejsce w Polsce.

Niedawno odwiedziłem Muzeum Motoryzacji w Otrębusach i gdybym już teraz miał zakończyć moją ocenę tego miejsca to napisałbym: „ciekawa graciarnia”.

Moje wspomnienia z dzieciństwa

Uwielbiałem jeździć do rodziców mojej mamy. Wieś, stary dom i dużo budynków gospodarskich zbudowanych kilkadziesiąt lat przed moim narodzeniem a w nich, poukrywane w różnych zakamarkach mnóstwo ciekawych rzeczy. Przedwojenne listy, pocztówki, butelki, książki, drewniane imadła, stare dłuta, chyba pierwszy żelazny sprzęt rolniczy na ziemiach polskich (dosłownie muzeum!), stare uzdy i setki innych dla mnie prehistorycznych rzeczy. Czasami znajdowałem je pojedynczo a czasami po prostu otwierałem skrzypiące drzwi do jakiegoś pomieszczenia modląc się by mnie nie zabiły rzucone na kupkę dziesiątki „atrakcji”. Graciarnia. Pełna cudów. Pełna atrakcji. Pobudzająca wyobraźnię w maksymalnym stopniu.

Muzeum Motoryzacji w Otrębusach – wrażenia wstępne

Dlaczego wspomniałem o moim dzieciństwie? Bo dla mnie muzeum w Otrębusach jest taką jedną wielką graciarnią. Każdy zwiedza, ocenia, doznaje wrażeń poprzez pryzmat swoich doświadczeń i przeżyć. Ja mam takie.

Pierwszy kontakt z muzeum dość dziwny – trochę jakbym zajeżdżał do małomiasteczkowego złomowiska aut. Trochę złomu wystawione przed bramą, brak oznaczeń że gdzieś jest parking (a okazuje się, że mały jest przed brama wejściową do muzeum. W zależności jak jedziesz to przed autobusami albo za autobusami). Ten złom okazuje się być eksponatami i faktycznie oprócz znanych starych polskich autobusów mamy kilku brytyjskich przedstawicieli.

Bilety tanie jak barszcz (rozpiska cen na stronie muzeum), już przy kasie widać oczekujące różne pojazdy – czołgi i stare limuzyny. Po kolejnych dwóch krokach gdy chciałem zrobić zdjęcie dostrzegłem upchnięty statek (ogromna makieta żaglowca) i fragment jakiegoś samolotu. Trochę przypominało mi to złomowiska z filmów dokumentalnych o amerykańskich składowiskach staroci. I powiem od razu, że do samego końca muzeum tak się prezentuje: stary, piękny i cudowny samochód a przy nim gnijąca syrenka, kawałki radia, opony, kable i samochodziki dla dzieci lub skrzynka butelek z epoki. Ale jak już wspomniałem ten nastrój graciarni mi osobiście odpowiadał ale do pewnego momentu. Momentu gdy przeczytałem na wymiętej kartce ciekawą historię auta bo okazuje się że..

Muzeum Motoryzacji w Otrębusach opowiada o historii Polski

Samochód Gierka, Gomułki, Wałęsy. Samochód ujęty w planie ewakuacyjnym itp itd. Jakże żałowałem, że tak mało tych pomiętych karteczek było na tych autach – raptem kilka a eksponatów mnóstwo. Nawet gdyby była tylko krótka notka (tak jak na tym ogromnym amerykańskim krążowniku szos – gigantyczne, szerokie i długie auto osobowe) to mój czas spędzony w muzeum byłby o wiele dłuższy.

Ja wiem, że mała przestrzeń  (której sposób powiększania  idealnie wpisuje się w moje wrażenia o byciu w „graciarni”) bardzo ogranicza możliwości ale brakowało mi „działów tematycznych”. Szczególnie to widać gdy podziwia się rozbitą ekspozycją wojenną – kilka eksponatów (czołg, tankietki) przed muzeum i kilka eksponatów (wozy transportowe i gaziki) na samym końcu. Auta międzywojenne, auta okresu PRL – wszystko zmieszane i pomieszane i upchnięte wśród nich piękne Lando. O ogromnej ilości motocykli upchniętych w ciemnym i mało dostępnym miejscu nie wspomnę.

Muzeum w Otrębusach

Muzeum Motoryzacji w Otrębusach – podsumowanie

Graciarnia, mydło i powidło. Obietnica niespełniona lub spełniona niezupełnie. Czy żałuję, że byłem w tym muzeum? Nie. Czy polecam byście je zwiedzili – jak najbardziej. Są mankamenty, możliwe, że niektórym zepsują radość z zwiedzania ale trzeba przyznać jedno – Muzeum Motoryzacji w Otrębusach to jedyna okazja by zobaczyć kilka naprawdę ciekawych samochodów (a wspomniałem, że koszt tej możliwości jest śmiesznie mały).

Żałuję jedynie, że ekspozycja nie była tak przygotowana dla turystów jak pod zdjęcia zachęcające do odwiedzenia muzeum. Jest różnica.

Gdzie na weekend z rodziną? 

Często pojawia się problem co zrobić w weekend? Muzeum Motoryzacji w Otrębusach oraz dobra restauracja zapewni ciekawy atrakcyjny dzień. Polecam.

Muzeum Motoryzacji w Otrębusach

Tani nocleg w Warszawie – promocje!



Booking.com

Zdjęć mam mnóstwo ale pokazałem ułamek. Dlaczego?

  • Zawsze moim celem jest zachęcić do tego by zwiedzać samemu bo tylko wtedy w pełni docenimy obcowanie z atrakcją.
  • Nie chciałbym by ktoś odniósł wrażenie, że już nie musi obejrzeć ekspozycji Muzeum Motoryzacji w Otrębusach bo zobaczył już na zdjęciach wszystko. Przejrzałem mnóstwo zdjęć w internecie z tego muzeum – nie ma wszystkiego i nie mam zamiaru zmieniać tego stanu rzeczy.
  • Muzeum musi zarabiać by móc się rozwijać (kupowanie eksponatów i mam nadzieję – w przyszłości przeprowadzka na dużo większy i przygotowany profesjonalnie teren)
Written By
More from REP

Wapienne tarasy Pamukkale czyli basen Kleopatry

Wapienne tarasy Pamukkale czyli basen Kleopatry. Napisałem przewrotnie bo to wcale nie...
Read More