Problemy w WOWs. To będzie długi artykuł. Pomysł na jego powstanie narodził się podczas przeglądania forum WOWs. Ot, szukałem informacji o zmianach w kapitanach (wydają się przyjemne). Szczególnie czekam na „przepalanie” starych kapitanów by odzyskać część zdobytego na nich doświadczenia.

Problemy w WOWs

No ale o kapitanach pomówimy kiedy indziej. Teraz zajmę się bolączką WOWs a w zasadzie zespołem problemów powiązanych ze sobą. Z różnych powodów na forum WOWs ale i w innych miejscach napotykam na liczne grono graczy narzekających. A, że matchmaking jest zły, a że drużyna czerwonych spotyka fioletowych, a że bitwy często są skażone efektem blowouts, a że WG tylko myśli o kasie, a że WG nie chce nic poprawiać a że to, a że tamto…

W sumie od słuchania a raczej czytania tego narzekania to sam zacząłem narzekać i nawet mam coś co dorzucę do tej listy. Niemniej zacznę od tego co WG zrobiło dobrze i gdyby WG zaczęło jako bazę traktować to co dobrze zrobiło to już byłoby z górki.

Problemy w WOWs – co działa dobrze?

Operacje. To taki fajny wycinek World of Warships, który mi się bardzo podoba, uważam że działa może nie idealnie ale na tyle dobrze, że ja bym przy operacjach nie majstrował. To co nie działa w operacjach to tylko i wyłącznie (w mojej opinii) wina graczy. Dobór okrętów , limity po stronie graczy jest bardzo dobry (oczywiście najlepiej działa w szczycie jak jest dużo graczy grających na rożnych okrętach). Jeżeli gramy w dołku obciążeń serwera (czyli mało graczy) może się okazać, że mamy mono drużynę (w skrócie – same dd, same bb). Ale to jest problem, którego WG nie rozwiąże (i nie powinno). WG nic nie poradzi na to, że dany typ okrętu jest popularny. Pamiętam jak w jakimś evencie expiło się lotniskowce – w operacji oczekiwało 30 lotniskowców, 2 dd i zero innych okrętów. Czekało się wieczność na wejście do zyskownej walki (bo nie MM nie był wstanie uzbierać drużyny). No trudno – tak bywa. Niemniej jak wszystko działa to na operacjach gra się najprzyjemniej. Niestety w bitwach kooperacyjnych i w bitwach pvp już tak różowo nie jest (a w zasadzie jest ale w innym kontekście).

MM czyli dobór drużyn czyli dobór graczy czyli dlaczego ja gram z czerwonymi (najsłabsi gracze) a wrogowie to fioletowi (najlepsi gracze)? No właśnie czemu? I czemu WG nic z tym nie zrobi? Odkładając na bok emocje i przyglądając się na sucho temu MM to od razu zobaczymy, że ma pewne sztywne ramy które blokują pewne zmiany.

Link do podejrzenia obciążenia serwera: EU

Problemy w WOWs – znienawidzony MM

  • Dywizjony. Dywizjon z kilku fioletów mógłby czekać wieczność zanim MM wrzuciłby ich do walki bo akurat też znalazł dywizjon fioletów. Od razu zaznaczę, że nie ma co przyrównywać dywizjon fioletowy i czerwone okręty bez dywizjonu do czerwonego dywizjonu i fioletowych okrętów bez dywizjonu po drugiej stronie bo z założenia dywizjon to zespół zgranych graczy czyli fiolety bez dywizjonu tego nie zrównoważą.
  • Różne typy okrętów w grze. Fiolet z BB po jednej stronie a fiolet w CL po drugiej stronie to nie są porównywalne osoby i potencjał na mapie. Czekalibyśmy wieczność gdyby MM usiłował znaleźć fiolety w tym samym typie okrętów dla obu drużyn.
  • Różne tiery/ poziomy okrętów. Fiolet w VII po jednej stronie a fiolet w IX po drugiej stronie to kompletnie inny potencjał bojowy na mapie. Czekalibyśmy wieczność gdyby MM usiłował znaleźć fiolety na tym samym poziomie okrętów dla obu drużyn.
  • Przeciętny okręt premium jest lepszy od przeciętnego okrętu nie premium. I znów musiałbym pisać o czekaniu bo MM dopasowuje ilość premek dla obu drużyn.
  • Jak już tak folgujemy sobie z listą to od razu dam pomysł: niech MM sprawdza poziom kapitanów, niech MM sprawdza ilość zamontowanych modułów, niech MM sprawdza czy drzewkowy okręt jedzie na stocku czy już jest ulepszony. Temu szaleństwu nigdy nie będzie dość…

W mojej ocenie system robi co może i jakoś nie widzę ani powodów ani chęci w WG (bo może oni też nie widzą powodów) by majstrować w MM. Ja natomiast widzę pewne praprzyczyny tego stanu rzeczy

Problemy w WOWs – grind czyli jak szybko zdobyć XP

Jak szybko zdobyć XP w WOWs? To jest częste pytanie. A dlaczego zdobywamy XP? Bo mamy na co je wydawać. I potrzebujemy go mnóstwo na już. Dlatego grindujemy. Takie gonienie króliczka. Biuro Badawcze w szczególności i okręty premki za miliony wolnego doświadczenia w mniejszym stopniu to jest jedna z przyczyn „zła” w WOWs. Już same „odwalenie” bitew by zdobyć trzecią skrzynkę dzienną a zdarza się to pewnie nie jednemu to też taki „kamień węgielny” tego zła które mamy na końcu czyli słabych bitew.

Danie 50% doświadczenia za 1 wygraną bitwę danym okrętem to też zło. Bo jedną z metod grindu drzewek jest odpalenie wszystkich okrętów i robienie po 1 walce nimi (na marginesie ja tak robię). Gra w ten sposób nie powoduje zwiększenia swoich umiejętności (bo naprawdę jak się robi 30 walk to już się tak nie spręża na każdej i wchodzą często babole). Zresztą jak przesiadasz się z ddeka na bbeka a później na krążka i później na ddeka a później na bbeka to czego się spodziewać? Każdy okręt to inna technika, nawet między bbkami to inne zasięgi dział, inaczej lecą pociski, inna prędkość pocisków, inna dynamika okrętów. By dobrze zagrać bbkiem to muszę stracić dwie salwy na przystosowanie się do nowych warunków. Czasami by poczuć ponownie okręt to potrzeba więcej niż jednej walki a nawet ta jedna walka to o wiele za późno bo zamiast dobrego wyniku masz średni.

Problemy w WOWs – flagi i kamo na xp to zło

Został zaburzony pierwotny system szkoleniowy czyli zaczynamy od niskich poziomów i pniemy się do góry. Poznajemy mozolnie każdy poziom okrętu i dochodzimy do „dychy”. Teraz to „przelatujemy” przez drzewka często się wspomagając wolnym doświadczeniem.

Mnóstwo różnych kamo i flag pomagających zdobywać doświadczenie powoduje, że nic nie poznajemy na swej drodze. A jak już nawet coś poznamy to nie mamy czasu by ciągle grać tym samym okrętem. A tylko granie ograniczoną liczbą okrętów, przez długi czas powoduje, że je bardzo dobrze poznamy i będziemy takimi fioletami w tych okrętach (nawet jak statystyki będą nas kwalifikować jako czerwoni – mogło się zdarzyć, że ciągle gramy z „prawdziwymi” czerwonymi).

Kolejna sprawa to premki. Są lepsze, są gorsze ale statystycznie premki są lepsze niż drzewkowe. I nie chodzi mi o lepszy zarobek tylko one są faktycznie lepsze (mocniejsze, odporniejsze, lepsze skupienie, lepsze kąty zrzutu torped, więcej hp itp itd) niż okręty z drzewka. A więc po co mamy poznawać okręty z drzewka?

Grindowanie kapitana. Jak ktoś ma kilka premek z danej nacji to skacze po 1 bitewce (bo te magiczne 50% bonusu do pierwszej wygranej) przesadzając kapitana z premki do premki. I znów nawet premki dobrze nie poznamy.

Podsumowując ten aspekt. Ja dałbym bonus do wygranej danym okrętem ale np. po 10 walce danego dnia trzy kolejne wygrane po 50%. Byłby grind ale wyspecjalizowany. Gracze lepiej poznaliby okręty.

Problemy w WOWs – fala niszczycieli

Zacznę od tego co mi psuje zabawę. Ja to nazywam falą niszczycieli. Jeszcze jak pływam w krążku lub szybkim pancerniku to pół biedy ale jak pływam w wolnym pancerniku to mam czasem szczerze dość WOWs. Zanim dopłynę to nie ma już połowy okrętów (i w mojej i przeciwnej drużynie). Szczególnie teraz to czuję jak ze względu na event zacząłem misję bojową „5 epok marynarki”. Pierwsza faza to udręka – mam zdobyć ileś tam doświadczenia na pancerniku gdzie ledwo coś ustrzelę bo szybkie krążki i ddeki się już dawno posłały na dno. Wystarczy źle wybrać trasę na początku i można płynąć w martwą przestrzeń z dala od resztek bitwy i nawet nie dorwać jakiegoś bbka.

Wracając do poruszanego przeze mnie na początku tematu związanego z operacjami ustawiłbym w każdym typie bitew limit ddeków. Maksymalnie dwa. Koniec i kropka. W końcu może zaczęłyby robić to co powinny w pierwszej kolejności czyli spotować. W ogóle dodałbym jakieś opcje zysku dla spotujących okrętów. Niby podobno coś tam jest ale ja tego nie widzę. Wystarczy wyspotować 8 przeciwników, nie zadać obrażeń, nie zająć capa i zobaczyć jak WG nagradza spotera. Nie nagradza.

Z falą niszczycieli związany jest nośny temat czyli efekt „blowouts” w bitwach.

Problemy w WOWs – blowouts

Blowouts to nie jest wybuch magazynu w okręcie (i natychmiastowe zniszczenie). Blowouts to jest masowe znikanie okrętów z pola bitwy. I związane jest to właśnie z tym o czym pisałem wcześniej (MM i fala niszczycieli). Jest bardzo duży rozdźwięk pomiędzy pancernikami a jednostkami lekkimi. Chodzi o prędkość. Zanim pancerniki docierają na właściwe pole bitwy to lekka flota jest już na wykończeniu. Dokładając do tego MM i różnice w usadowieniu fioletów (poziom okrętu, rodzaj okrętu, dywizjony) mamy to co mamy czyli blowouts czyli po kilku minutach zdechła nasza lub zdechła drużyna przeciwna.

Problemy w WOWs – jak to widać z poziomu ddeka?

Tak ad vocem napiszę o tym jak ten blowouts widać z poziomu ddeka. Akurat też czytałem ciekawy komentarz na forum WOWs, że ddki bardzo pragną parasola własnych pancerników ale niestety są osamotnione, narażone na radary, na spoty innych ddeków, na palenie przez krążki, na torpedy, na atak wrogiego cv , na dodatkową a własna drużyna nie osłania. Naprawdę? To po kiego kija lecisz z prędkością 40 przed siebie wiedząc, że za sobą masz pancernik wyciągające 24-27? Bo lecisz po capa i nie na chwałę własnej drużyny ale by zyskać dla siebie doświadczenia; lecisz po fraga, by ubić wrogiego ddeka ale nie dla chwały własnej drużyny ale by utłuc jeszcze więcej doświadczenia. A dlaczego to robisz? Bo płynięcie trochę przed pancernikami by robić dla nich za spota nie da Tobie zysku. I ja to rozumiem ale sam uczestniczysz w tym blowouts i nie zwalaj na innych. Dopóki nie będzie konkretnego zysku za spotowanie to tak będzie właśnie.

Problemy w WOWs – niszczyciel nie ma problemu

Nisko poziomowe ddeki i tak mają niższy zasięg torped niż swój krąg wykrycia więc, żeby zrzucić torpedę na wroga to trzeb wejść w zasięg jego dział. Można by było czekać na to by ciężkie jednostki się zwarły i skupiły na sobie uwagę i wtedy na spokojnie zalać akwen torpedami ale niestety „gorączka złota” u innych graczy powoduje, że jak się poczeka to ma się ochłapy.

Pamiętam jak ddekiem poleciałem jakby mi się pupa paliła na capa (początek bitwy). Ale miałem plan, wyspa wchodziła lekko na capa. Ja za wyspą, lecą sekundy, nadlatuje horda wroga, lekko w dymie się wysuwam i wyrzucam co mam z wyrzutni torped (skupiłem na tym manewrze całą uwagę). Ale okazuje się, że na pełnej parze leci krążek z mojej drużyny (prze środek capa na kupę wroga). I co się stało? Różowo się stało. Niby moja wina bo jak się zrzuca torpy to powinno się tak zrzucić by nie ustrzelić swojego ale bez przesady. Wylatywać przed ddeka w dymie który wypływa zza osłony wyspy to jest to co najmniej przeszkadzanie w grze a w sumie to głupota. Brak orientacji w terenie, gra solo i mamy to co mamy (a na niskich tierach to często jest tak różowo od graczy, że aż oczy bolą). Zresztą nie raz na czacie pisałem by uważać bo zrzuciłem torpedy ale chyba specjalnie na nie wlatywali bo już nie wiem jak to tłumaczyć.

Więc tak. DDeki mają swoje bolączki. Mogłem polecieć na pałę jak inni , wywalić torpy licząc na fraga, zdechnąć w 2 minucie bitwy i czekać już w kolejce do innej. Chciałem inaczej – skończyłem różowo. Więc tak – ddeki chciałyby innej pomocy od drużyny ale lecą niszczyć przedpole a drużyna się ściga z ddekami by coś dla siebie ugrać. Już nie mówiąc, że ddeki nie czekają z capem na pancerniki. Teraz ddeki to OP okręty. Winrate dla DD jest największy (porównując z innymi typami okrętów). Jak już dorobisz się zasięgu torped znacznie przewyższającego zasięg własnej wykrywalności to gra jest komfortowa (porównałbym to tylko z grą w CV). I nawet jak pospotujesz dla obopólnej korzyści to przecież nie powstrzymasz się przed zrzutem torped. I lecą. Ciebie nie widać, torpedy szybkie i nara z wrogiem. Oczywiście jeden świetny ddek może ustawić całą grę dla swojej drużyny. Może także uratować przegraną, wydawałoby się bitwę. Ja piszę po prostu o ogólnym moim spojrzeniu na sprawę. Nie rozpatruję jednej bitewki.

Problemy w WOWs – możliwa naprawa

Popatrzmy na WOWs z perspektywy CV. Kiedyś totalnie OP. Wystarczyły średnie umiejętności by robić „poważne” wyniki. Teraz trzeba naprawdę bardzo dobrze poznać ten okręt, ograć go by zaczęło wychodzić. W kilku miejscach znerfiono CV ale najpoważniejsze zmiany dotyczyły torpedowania. Teraz zrzucasz dwoma samolocikami słabe torpedy. Słabe oczywiście z punktu widzenia i CV i BB. Ja na BB nie zważam na samolotowe torpedy bo usiłując uniknąć kilka tysięcy obrażeń mogę się odsłonić i dostać pajdę w burtę z innych bbeków. Jedynym zagrożeniem wtedy jest zalanie.

Natomiast torpedy niszczycieli bolą. I jest tych torped na polu bitwy (tak jak i torped krążowników i pancerników) mnóstwo. Ja sam osobiście lubię grać niemieckimi pancernikami (dodatkowa + torpedy) i dokładam cegiełkę do tego szaleństwa. Szaleństwa gdyż co innego można napisać przyrównując WOWs do historycznych bitew morskich I i II Wojny Światowej? Tam okręty przyjmowały ogromne ilości torped a jak tonęły to raczej od bomb i pocisków pancerników (które trafiały w magazyny amunicyjne) lub z samozapłonu takiego magazynu lub były zniszczone wieże artyleryjskie przez co okręt nie nadawał się do walki, załoga opuszczała i niszczyła swój okręt lub taki pozostawiony okręt był dobijany przez wroga. Jakoś nie zauważyłem (mając za sobą tysiące stron marynistyki za sobą) by torpedy niszczycieli były dominującym sposobem rozstrzygania sporów miedzy flotami. W krótkim okresie okręty podwodne tak (II WW), w dłuższym okresie CV tak (II WW), krążki i pancerniki tak (głównie I WW, w II WW pancerniki zaczęły być eskortą CV) ale niszczyciele?

Z tego co wiem bardzo dużo ataków torpedami było nieskutecznych. Bo chociażby za wysokie fale. Z tego co wiem jak już dochodziło do uszkodzenia wież artyleryjskich to już na stałe (a nie wcisnąć R i lecimy z koksem). Jedynie co dobrze oddaje WOWs to bardzo częste rozwalanie się steru lub sterowni (czyli już nie możemy kierować okrętem). Ale znów coś zaburzona jest ta symulacja – bardzo często to się dzieje na ddekach a na pancernikach (chociażby przecież historycznie Bismarck) to tak od święta. Historycznie padała często maszynownia (sama z siebie oraz w wyniku walki) spadała prędkość ale nie była zaburzona sterowność. W WOWs jakoś to tak wrzucono do wspólnego worka.

No i przecież pociski HE, te statki palące zza wyspy. Tu już nie macie wiele z historycznych bitew.

Warto pamiętać, że kiedyś WOWs lepiej odwzorował osłonę myśliwską z CV. Teraz to mamy popłuczyny (mamy osłonę własnego CV i własnej eskadry atakującej ale już nie mamy poprawnej osłony własnych, sojuszniczych okrętów).

Nie rozumiem dlaczego nie możemy ustawiać punktu na mapie wysyłanych samolotów zwiadowczych z okrętu. Zrobili z tego zwiększenie zasięgu ognia (jakieś modyfikatory do wykrywania ale to na bliskich odległościach). W ogóle to nie CV zostały znerfione a rola lotnictwa. A WG planuje okręty podwodne wprowadzić. Świetnie ale najpierw do poprawy jest to co już istnieje w WOWs.

Problemy w WOWs – podsumowanie

World of Warships to nie jest gra historyczna. Oczywiście nawiązuje, czasem stara się to w miarę odwzorować ale z przymrużeniem oka. Ja wiem, że jest trudno w szczególności jak bitwy dają odpowiedź na pytania:

  • co by było gdyby okręt z I WW spotkał się z okrętem z II WW?
  • co by było gdyby okręt, który nigdy nie powstał a w szkicach projektowych jest nazwa i dwie kreski spotkałby się z np. Tirpitzem?
  • co by było gdyby okręty państw osi razem z okrętami państw zachodnich spotkały się przeciwko okrętom państw osi i okrętom państw zachodnich?
  • i podobne jakże ciekawe pytania…

WOWs to gra arcade w luźnej otoczce historycznej. I ok. Ja sam szukam w WOWs tej formy rozrywki. Wyluzować się. Niemniej z przyjemnej gry arcade robi się mniej przyjemna gra. W szczególności jak się siedzi w bardzo wolnym pancerniku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here