T-22 Niemiecki niszczyciel to przeciętny okręt. Taki średni we wszystkim. Mi bardziej pasowały pociski HE i nie bawiłem się w przeładowania (jedyna zaleta – trwa to sekundy) na AP. Torpedy dobre ale jednak nie po obu burtach a więc średnio mi się grało. Osobiście lubię torpedy oddzielnie po obu burtach. Wtedy często jest tak, że puszczam wcześniej z jednej burty. Wymusza to obracanie się przeciwnika. Ja szybko się obracam i już leci śmiertelna porcja trucizny. Nie jest to zły niszczyciel (i ogólnie niemieckie niszczyciele nie są złe) ale średnio mi się nim grało. Wolałem jednak pewien przechył w stronę ewidentnej zalety (godząc się na ewidentną wadę) np – dobre, szybkostrzelne działa i leczydło w europejskich (aczkolwiek zaznaczam, że nie lubię tej linii – niemniej jeżeli się je traktuje jako platformę do dział a nie torped jakoś idzie) ale bez dymu lub torpedy o dużo większym zasięgu w stosunku do zasięgu wykrywania (czyli świetna linia japońska). W niemieckich (ale też w wielu innych) niszczycielach nie masz w sumie marginesu błędu. Zasięg torped ledwo przekracza wykrywanie przez wroga.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here