Włoskie Viareggio to piękny deptak, duże plaże i dostojne hotele

Włoskie Viareggio

Włoskie Viareggio to piękny deptak, duże plaże i dostojne hotele. Tym krótkim zdaniem mógłbym podsumować moje wrażenia w tym pogodnym mieście. Pogodnym z wielu względów.

Leniwy spacer po deptaku w Viareggio

Deptak jest ogromny. W zasadzie to słowo „deptak” nie oddaje pewnej dozy „ekskluzywności” alei. Szeroko, mnóstwo miejsc parkingowych. Ma się wrażenie ogromnej przestrzeni. Po jednej stronie piękne budynki po drugiej plaża (jak to we Włoszech – zabudowana parasolami). Mnóstwo ogródków restauracyjnych w których można w dość komfortowych warunkach na spokojnie napić się kawy mając widok na „włoskie wakacje nad morzem”.

Napisane trochę ogólnie ale w sposób zamierzony. Bo takich miejsc wzdłuż wybrzeża Włoch czy to z jednej strony czy to z drugiej strony „buta” jest mnóstwo. Deptaki, kafejki, restauracje, lodziarnie, tłumy.

Niemniej Viareggio ma te swoje „coś”. Dla mnie to było właśnie poczucie nieograniczonej przestrzeni. Odległości między budynkami, place, szerokość plaży oraz ten deptak. Przestrzeń. To zapamiętałem.

Wyraźnie i przebrzmiałe echo ekskluzywności Viareggio

Miałem szczęście powoli sączyć kawę (niestety siedząc w oparach o kilka tonów za głośnej muzyki) w ogródku restauracji mając przed sobą w zasadzie idealny widok na dwa hotele. I tak sobie myślę, że ich widok idealnie oddawał to czym jest obecnie włoskie Viareggio oraz przypominał czym było. Miejscem z dozą luksusu niekoniecznie dostępnego dla licznych. Kiedyś bardziej. Dzisiaj mniej.

Oba hotele posiadają piękną bryłę ociekającą robiącymi wrażenie detalami z tym, że różnica jest zasadnicza. Jeden fałszywie lśni drugiego ogień gaśnie.

Włoskie Viareggio Principe di Piemonte

  • Principe di Piemonte – Jest cudowny, bogaty i kuszący. Czułem chęć by wejść. Te mini ogrody z palmami na dachu robią wrażenie. Budynek widać, że zadbany czyli przynosi zysk. Ekskluzywność? O tak. Szczególnie patrząc co znajduje się vis a vis hotelu. Własne wejście na plaże które przypomina stacje kolejowe w mniejszych miasteczkach Polski. To jest to „coś”. Fałszywy blask? Cóż, nie wszystkie aktywa hotelu są zadbane. Czas jednorodnego dbania o wizerunek – przeminął.
  • Excelsior – nie wiem dlaczego ale miałem wrażenie, że hotel ten mógłby stać na każdej wyspie karaibskiej lub w innym dalekim egzotycznym miejscu. Kolonialny charakter? Możliwe. Jaki by nie był zamysł projektanta efekt końcowy musiał być oszałamiający. Musiał być gdyż obecnie hotel krzyczał „przemijaniem”.

Włoskie Viareggio Excelsior

Dlaczego skupiam się na tym aspekcie w sumie atrakcyjnego Viareggio? Dlatego, że bardzo często widzę podobny schemat we Włoszech. Co więcej widziałem wiele wymarłych „starówek” ale o tym napisze w przyszłości. W ogóle, we Włoszech widać bardzo ciekawy proces (zapewne związany z ogromną turystyką) przemeblowania miast. Temat na pracę doktorską.

Parasolowa armia miasta Viareggio

Dodam jeszcze, że pogoda była cudowna. Gorąco (ale nie tak gorąco jak podczas „alarmów” pogodowych – jak się okazuje częstych we Włoszech gdy ktoś uważnie takowe śledzi). Leniwość emanująca z powoli przemieszczających się ludzi działała na mnie nastrojowo. Leniwe wakacje. Udane wakacje…

Parasolowa armia miasta Viareggio

A w zasadzie taka „armia” jest w każdej miejscowości nadmorskiej, każdej plaży we Włoszech. To takie nudne. Ma się wrażenie, że wszędzie jest jakaś tyczka z chorągiewką „moje, prywatne, zapłać”. Cóż. Pod względem plaż Polska jest prawdziwym rajem. Cudowne, piaszczyste, naturalne. Plaże przeróżne, plaże tłoczne, plaże puste. Polska to plaże dostępne. Powie to każdy kto wyjechał za granicę.

Największa atrakcja Viareggio

Dla mnie oczywiście. Jest to blog podróżniczy a nie spis każdego punktu programu „musisz zobaczyć” danej miejscowości. Zresztą pisze by zachęcać do podróżowania. Gdziekolwiek. Takie małe i duże podróże. Moja zapamiętana atrakcja Viareggio? Oczywiście to co opisałem jest ciekawe ale dla mnie najpiękniejszą rzeczą która mnie tam spotkała to… pchli targ.

Pchli targ w Viareggio

Na deptaku. Około 10 stoisk. Każde oddalone od siebie (pamiętacie? przestrzeń!). Każde podobne i inne od siebie jak tylko mogą być stoiska na pchlim targu. Monety, pocztówki, zdjęcia, kapelusze, figurki, zabawki, flakony, perfumy. Wszystko i nic. Cudownie. Tanio. Mimo wszystko jak na miejsce. Tanio zważając też na to, że sprzedawali Włosi.

Słyszałem zawód swojej żony gdy widziała szkatuły z perfumami sprzed lat. Wstępnie oceniamy, że przed nami lśni bogactwo – za kilka euro. Żona zna się na perfumach. Na tyle się zna by wiedzieć, że dany flakon jest kilkukrotnie tańszy niż najtańsza oferta na Allegro. Niestety, zawiedziona wytłumaczyła, że wszystkie perfumy się „ugotowały” – przechowywane były skandalicznie. Dla nas bezwartościowe ale dla kolekcjonera flaszek (który i tak wylewa wszystko) – nadal to była szkatuła pełna skarbów…

Niemniej wspomniane przeze mnie zdjęcia były najciekawszym elementem tego targu. Takie mini muzeum. Wystawa: „jak było”. Na zdjęciach głównie włoskie Viareggio sprzed kilkudziesięciu lat ale też i inne okoliczne znane miejscowości. Zamrożona świetność miejsca. I dzięki temu jak jakąś ogromną klamrą zostały spięte moje myśli o tym ciągle atrakcyjnym miejscu we Włoszech.

Ciekawostka – uśmiech na mej twarzy wzbudził znaleziony na stoisku numizmatycznym polski banknot „Waryński”. Polska to Jan Paweł II, Wałęsa i „Waryński”. Niesamowite?

„Świat jest wspaniałą książką, z której Ci, co nigdy nie oddalili się od domu, przeczytali tylko jedną stronę”

Św. Augustyn z Hippo

Włoskie Viareggio – mapa

Najtańszy nocleg w Viareggio – promocje!



Booking.com

Written By
More from REP

Dwór w Prusewie. Historia pomorskiego zabytku z cudownym parkiem.

Dwór w Prusewie. Historia tego pomorskiego zabytku jest długa ale mnie najbardziej...
Read More