World of Warships operacje to frustracja. Czysta. A czasem złość. Na siebie ale też i na towarzyszy w drużynie. I jeszcze tyle to trwa..

World of Warships operacje to satysfakcja

A jakże. Zdarza się. Drużyna chodzi jak w zegarku a samemu też się nawojowało bez głupich kroczków po drodze. Ale to rzadkość taka gładka przeprawa.

Zazwyczaj człowiek musi wyciągać bitwę. Mi udaje się w operacji WOWs Operacja ocalenie lotniskowca Raptor tylko jak płynę BB. Ma to na tyle siły uderzenia oraz własnej wytrzymałości (z leczydłem), że jeszcze jestem w stanie. Ale czasem po prostu nie zdążę dopłynąć. Wydawało by się, że całość pozostałych sił da sobie radę a jak w tym czasie ubijałem w dalszej części mapy ale nie. Pozostałe siły nie mogły ubić wpływającą w ochranianą grupę Aobę. I pupa blada..

Ogólnie mój wpis podytktowany jest właśnie tą operacją.

World of Warships operacje to frustracja

Ja bym powiedział, że frustracja to zdrowsza złość. I mnie to dopada jak sam dam ciała. Ot RNG nie lubi mnie. Albo płynę sobie Nurenbergiem, początek bitwy – 3 fragi i zabłąkany pocisk wroga wysadza mnie w powietrze (a miałem pełny pasek HP). Ot tak .. No czysta frustracja i soczyste #@$ pod nosem.

World of Warships operacje to złość

Płynę BB. Mam 7 fragów. Witam dno bo musiałem ratować moich towarzyszy no i sbie już tylko pasywnie oglądam bitwię. I mnie strzela piorun jak widzę naszego BB kręcącego się jak gówno w przeręblu kompletnie nie w tą stronę i wroga Aoba rozwala ochranianą grupę.

Albo: ja na BB – xxxxx fragów i dmg. Ostatnia prosta. Naruszony ochraniany lotniskowiec. Ostatnia Aoba. Nasi nie mogą dobić. Ja po zatopieniu dopiero co przedostatniej Aoby odkręcam się i usiłuję podpłynąć do ostatniej Aoby. Ale nie mogę. Bo nasz CV z dupy blokuje mi drogę. Bitwa na capie (punkcie docelowym) i Aoba rozwaliła naszego Raptora. Myślałem, że zapluję monitor z nerwów na naszego CV. P kiego kuźwa mać on tam był. Na nic nieprzydatny. Nic samolotami nie zrobił a i swoją sylwetką tylko poblokował nam drużynę i manewry. Wydałem na tego pajaca połowę limitu dziennego skarg i dałem go do czarnej listy.

Ogólnie w operacjach widać od ręki czy ktoś ma jakiekolwiek umiejętności czy nie. Jak gra jak ten opisywany idiota (a w zasadzie dwaj) to na randomie zdechną.

Problem jest taki, że przez takich pajaców zamiast 12k punktów doświadczenia (wygrana) mam 2-3k (przegrana) już nie mówiąc o wolnym doświadczeniu czy kasie czy doświadczeniu kapitana. Nie wiem jak Wy ale ja właśnie na operacje daje kamo i flagi by mieć najlepszy zysk (szybkie przejście poziomu okrętu).

World of Warships operacje to pacnięcie się we własną łepetynę

Nie umiem ddeków i powiem, że moje głupie błędy w operacjach jak już to tylko na tych ddekach. Mam wrażenie, że na randomie (mimo, że też jestem fatalny) to mogę więcej.

World of Warships operacje to dobry test dla okrętów

Jak sobie okręt kompletnie nie radzi na operacji to i na randomie sobie nie poradzi. Coop bardzo wypacza spojrzenie. Aoba na coopie jest spoko ale na randomie czy operacji jest bardzo trudna (łatwo zginąć, słaby dmg, bardzo trudny kąt zrzutu torped). Ogólnie w pewien sposób operacje są podobne do randoma (bo większa losowość nadpływających wrogów niż na coopie i częściej to od Ciebie coś zależy).

Co by nie było, jakie by złości mnie nie czekały – będę robił operacje bo to dobry zarobek i dobra nauka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here