WOWs operacja Aegis

0
WOWs Operacja Aegis

WOWs Operacja Aegis. Jedna z przyjemniejszych operacji dla statków poziomu VI. W mojej opinii dość prosta ale mimo wszystko można przegrać więc co trzeba zrobić by to się nie stało?

WOWs Operacja Aegis – zarys

Nasza grupa bojowa w początkowej fazie ma rozbić napływającą po skosie z północnego zachodu na południowy wschód blisko naszych pozycji wrogą samotną grupę bojową. Skład tej grupy może być bardzo różny i wynika z stanu (liczba i rodzaj okrętów) naszej grupy. Im u nas jest więcej cięższych okrętów tym bardziej pancerny jest wróg. Im więcej u nas ddeków tym bardziej ddekowy jest wróg.

Po pokonaniu tej grupy płyniemy na północ środkiem mapy by zaraz znów walczyć (wyspotowana wcześniej podczas walki z pierwszą grupą) z kolejnym ugrupowaniem. Tu nie będzie ddekó ale skład może tak samo być bardziej lub mniej pancerny.

Od północy środkiem mapy na południe będzie płynęła grupa transportowców w eskorcie wrogich krążków. Trzeba ją odbić.

I t jest tak jakby połowa misji. Ważne by szybko się uwijać i rozbijać każdą grupę osobno tak by nie walczyć z dwoma na raz.

Od tej pory transportowce zawracają i mają się udać do punktu ucieczki (północny wschód).

My natomiast mamy dwa cele: rozbić trzy pancerniki wroga (dwa samotnie płynące po skosie od północnego zachodu) a natomiast trzeci będzie płynął bliżej północnego wschodu i kierowała się na punkt ucieczki ochranianych transportowców. Niestety w pobliżu co jakiś czas będzie się pojawiało kolejne zgrupowanie wroga (składy podobne do pierwszej grupy z początku misji). Więc musimy się uwijać by rozbić te pancerniki ale też związać z walką ogólnie wroga by transportowce dotarły do celu.

WOWs Operacja Aegis – za co kasa i punkty doświadczenia?

Kasa to wiadomo – zadany dmg ale też pośrednio uzależniona jest od ogólnych zrealizowanych celów a są nimi:

  • główny – odbić i bezpiecznie odeskortować transportowce (pełen sukces to 100% odbitych i uratowanych transportowców)
  • poboczne – ubić 5 okrętów w 2 minuty, ubić 3 pancerniki pod koniec misji, uratować sojuszniczy okręt botowy (jak będzie tonął mamy krótki czas by podpłynąć i uratować załogę)
  • indywidualne – mamy kilka medali do zdobycia

Szansa, że osiągniemy wszystkie cele poboczne i przy okazji na polu walki nieźle nam nabije indywidualne osiągnięcia jest niewielka. Warto do tego dążyć ale celem głównym jest odbicie i eskorta transportowców (im więcej tym lepiej). Jak tego nie zrobimy to mamy porażkę a wiec dramatycznie spadają zyski.

WOWs Operacja Aegis – jakie okręty?

Ostatnio bardzo dużo robię operacji bo mam kilka szóstek do wyekspienia i z moich obserwacji wynika, że największy wpływ na sukces masz prowadząc pancernika. Chodzi o to, że możesz grając tym typem okrętu wyciągnąć chylącą się ku przegranej misję. Pancernik to mnóstwo hp, dużo dział, dużo zadaje obrażeń i ma leczydło. Jest w stanie wytrzymać focus.

Oczywiście raz widziałem jak ddek ładnie ogarnął i mając wynik ponad 250k dmg prawie sam pozamiatał ale to był wyjątek. Zazwyczaj ddeki mają dość mały wpływ na sukces (w dużej ilości operacji ddeki w połowie misji witały ryby na dnie).

Jeżeli chodzi o CV to tak jak w przypadku innych operacji bardziej przeszkadzają niż pomagają. Szczególnie gdy CV głównie używa torped bo dużo obrażeń nie zadaje a okręty wroga kręcą się w manewrach wymijających więc bbeki i krążki mają problem z wsadzeniem cytadel. Więc jak już grasz CV to używaj głównie bomb i rakiet (tak lepiej pomożesz). W operacji ratowania lotniskowca Raptor CV przynajmniej mogło spotować (różne kierunki z których mógł płynąć wróg) a tutaj , w tej operacji wróg zawsze płynie z tych samych miejsc.

Krążki to loteria. Można dużo zdziałać ale warto pamiętać by nie być na focusie. Jak umiejętnie nie dajemy się ostrzeliwać z kilku stron to możemy mieć bardzo duży wpływ na sukces operacji.

WOWs Operacja Aegis – jak można przegrać?

Łatwo. Im więcej ddeków, lekkich krążków i CV w składzie tym większa szansa na przegraną. I mówię tu o przegranej a nie o niepełnym sukcesie. Im więcej pancerników i ciężkich krążowników tym większa szansa na wygraną i pełny sukces.

Wszystko sprowadza się do tego, że lekkie zgrupowanie ma małą siłę zadawania obrażeń / sekundę. Zaczyna być coraz więcej wrogów. Zaczyna być coraz większy focus i kolejne nasze okręty toną. CV ma za małą siłę przebicia (liczbę dmg zalicza później na pancernikach ale do tego czasu może być już za mało naszych okrętów). RNG oczywiście ma swój wpływ ale nawet przy słabym jak w składzie mamy 3 pancerniki to bbeki te robią siekę u wroga.

Co by nie było – jak już odbijemy transportowce to wtedy podejmujemy decyzję. Jest nas dużo to robimy misje poboczne a jak jest nas mało to (nawet poświęcając się) eskortujemy transportowce (wystarczy zgrupowanie wroga najbliżej punktu ewakuacyjnego zająć sobą by nie skupiał się na transportowcach).

Niestety dużo przegranych wynika z tego, że po te dwa oddalone pancerniki za dużo leci naszych sił i niestety mało kto może odciągnąć wroga przy punkcie ewakuacyjnym.

Raz widziałem jak po odbiciu wszystkich transportowców nasza drużyna w końcu została zatopiona ale na tyle daleko był wróg, że nie zatopił wszystkich transportowców i misja zakończyła się sukcesem.

WOWs Operacja Aegis – podsumowanie

Operacja ta jest dość przyjemna, mniej zaskakująca (wróg zawsze pojawia się w tym samym miejscu – może tylko być różnica w składzie) i szansa, że zakończy się sukcesem (nawet niepełnym) jest ogromna. Jest to dobra operacja by dość szybko i przyjemnie zdobyć dużo punktów doświadczenia (co do zarobków srebra to są ale nie oszałamiające). Z mojej strony mogę dodać, że szkoda iż w World of Warships nie ma więcej operacji dostępnych od ręki bo nie każda jest dobra dla każdego typu okrętu.

WOWs bitwy PvP wrażenia cz.3

0
WOWs bitwy PvP

WOWs bitwy PvP wrażenia cz.3. Kolejne moje obserwacje z bitew randomowych. Jak zwykle największym problemem są toksyczni gracze. A kto to jest? Pan Maruda i narzekacz na czacie.

Na Thundererze ludzie się nie znają

WOWs bitwy PvP: W sumie się nie dziwię. Ten fantastyczny brytyjski pancernik X poziomu można zdobyć za węgiel. Mnóstwo węgla. Ja go mam i gra mi się nim po prostu świetnie. 200k dmg to już lekkie wzniesienie a nie góra. No ale wracając do problemów. Problemem jest własny, durny i kompletnie pozbawiony wiedzy członek drużyny. W ogóle moimi większymi wrogami często są członkowie własnej drużyny (czy gram ddekiem czy innym okrętem). Otóż Pan Maruda uważa, że jest turbo graczem i nie rozumie dlaczego ktoś inny mógł popłynąć tam a nie w innym kierunku i że ogólnie wykonuje manewry niezgodne z jego wolą.

Zaczyna się bitwa, ja po środku (Thunderer), po lewej i po prawej grupki sojuszników, ja sam w takiej grupce po środku. Płynę na lewo. Oburzenie Pana BBeka z mojej grupki, że nie płynę na prawo. Ociekające kwasem „dalej uciekaj Thundererze z pola walki”. Końcówka bitwy: ja 3 fragi, zajęty cap (po oczyszczeniu flanki bo w odpowiednim momencie poszedłem na bliższą konfrontację) medale, potężny wynik i najważniejsze: wygrana. No ale jak to?

Ano tak, że okręt ten może dostać bułę. A więc nie leci na początku bitwy na zwarcie. Musi manewrować. A żeby manewrować to nie mógł popłynąć na prawo (bardzo liczne mini wysepki) bo nie ma miejsca w takim obszarze na manewry (można walnąć w wyspę a nie mam zamiaru co chwila oglądać się na boki); ponadto liczne wysepki to liczni kamperzy (a na wprost guzik można ich uszkodzić). Liczne wysepki to bardziej wysuwanie nosa a Thunderer może łatwo stracić nosa.

Popłynąłem na lewo. Dużo samej wody. Możliwość manewrów z ostrzałem. Manewry nie przeszkadzają bo pancernik ten jest celny. Możliwość sięgnięcia z boku kamperów po lewej na tych wysepkach. Czemu ja to w ogóle piszę? To jest tak oczywiste..

Morał: nie bądź idiotą (toksycznym graczem)

Agir przebłyski

WOWs bitwy PvP: Agir to taki krążownik który na bitwach w trybie COOP jest w sumie okrętem OP. A w randomie to najwyżej średniak. Ale czasem wychodzi fajna bitewka. Mi udało się nabić ponad 100k dmg, wypchnąć z capa, zająć capa, rozwalić upierdliwego ddeka (drużyna sobie nie radziła i to był powód mojej brawurowej jazdy a w zasadzie rajdu na capa) i porozwalać co się dało już później flankę (wróg zaskoczony, torpy lewo, prawo i strzelamy). W sumie wyszło jak na COOP. Zazwyczaj na randomie Agir to pływająca paczka zdobytego dmg dla wroga bo wystarczy źle wyczuć moment bitwy. Za późno się włączysz – nic nie zdobędziesz, za wcześnie się włączysz to szybciutko wrócisz do portu.

Morał: obyś wyczuł moment bitwy

Biwty randomowe obnażają słabość okrętów

WOWs bitwy PvP: Na randomie widać od razu, który okręt jest zły a który dobry a który świetny. Random szybciej pokaże, że okręt jest zły niż, że zły był gracz. W ogóle jak gram teraz częściej w randomie to sądzę, że ludzie raczej nie popełniają strasznych błędów o których czytam (bieg na yolo, leming train, blowouts itp itd). Raczej grają słabymi okrętami a czasami po prostu źle dobrane działania na mapie do możliwości swojego okrętu. Raczej upatruję problem w brak wiedzy o własnym okręcie i okrętach w ogóle. To jest powód toksyczności w grze. Masz okręt o małym dość zasięgu dział i starasz się lecieć pod wysepkę by strzelać ale wybrałeś złą wysepkę, za wysoką i nie możesz strzelać. Za to wróg przy podobnych wysepkach w okolicy już się ustawił i jego okręty mogą strzelać zza wysokich wysepek. I masz przerąbane. Ale jakbyś wiedział co może Twój okręt, jakbyś jak zaczyna się bitwa przeanalizował składy drużyn to poleciałbyś w innym kierunku do innej grupki sojuszników by ich wspierać w pushowaniu innej flanki w lepszych warunkach mapowych. I tak to leci.

Z drugiej strony robisz drzewko (reset lub nowe) i musisz przejsc te cholerne słabe okrety (a przynajmniej ich stockowe wersje) i co? Lecisz na COOPa gdzie zbieranie punktów doświadczenia przy fantastycznej bitwie da mniej niż przy randomwoej słąbej i przegranej?

Morał: bądź wyrozumiały dla innych którzy muszą bo nie mają wyboru..

CV – anioły czy demony

WOWs bitwy PvP: No cóż, każdy narzeka na lotnie ale jak jest dobra po naszej stroni eto czujemy potężne wsparcie. Jak pływam ddekiem to oczywiście lotnia która się na mnie uparła jest zmorą i bardzo dezoragnizuje grę. No ale z drugiej strony uczy to dużo lepszej gry. Problem jest gdy ja jako jedyny ddek uwijam się przed wrogą lotnią, nie zajmuję capa i nie spotuję a nasza lotnia lata sobie uj wie gdzie i wrogi ddek robi co chce.

Ludzie krzyczą na forach by znerfić CV. Błagam. Ja pamiętam CV sprzed lat. To były czasy. Kręciłem takie wyniki nic nie umiejąc, że w pale się nie mieści. Teraz by lotnią coś zrobić to trzeba coś umieć.

Morał: Zagraj CV i zobacz jak jest ciężko. Później doceń swoją lotnię w drużynie i miej szacunek do wrogiej lotni jak Ciebie zatopi…

Random – królestwo torped i spamujących krążków

WOWs bitwy PvP: Wiecie – jak się patrzy na sytuację, że jeden krążek strzela z karabinu maszynowego pociskami HE do Yamato i widać jak szybciutko odsysa HP z tego potężnego pancernika… Opadają ręce. Szaleństwo i totalne przekręcenie balansu w grze.

Tak samo ddeki – sypią torpedami aż głowa boli. Nieograniczone ilości torped.

Morał: pomyśl jak się obronić przed tym zagrożeniem. Podpowiedź: masz swoich sojuszników w drużynie…

DD – potrzebne zło

WOWs bitwy PvP: Niby ddeki narzekają, ze nie mają łatwo (radary, CV i wszyscy chcą Ciebie utłuc) ale.. BŁAGAM! DD to najbardziej uprzywilejowana klasa w WOWs! Nieograniczona ilość torped. Te japońskie z tymi 2 minutowymi przeładowaniami to jest jakaś bomba atomowa na morzu. Dodając do tego umiejętność szybkiego przeładowania (w kilka sekund odnawia się możliwość wystrzelenia torped) to już szaleństwo.

A ile ddeków może sypać pocisków HE jak z kałacha i ścigają się ze Smoleńskami (pokręcone krążki)?

Takie cuda nie widy to są bolączki WOWs.

Niemniej ddek to jest bardzo potrzebna klasa. Oczy i uszy. Ale ta rola jest w WOWs drugorzędna. Sam ddek wbija się w zgrupowanie pancerników i może utopić wszystkie. Błagam! Ja rozumiem, że WOWs to gra arcade luźno nawiązująca do historii ale to wszystko jest przesadą. A jeżeli tak to poproszę o odwrócenie ilości wymaganych punktów doświadczenia (najdroższe ddeki a najtańsze bbeki).

Morał: potrzebne zło…

Random i balans

WOWs bitwy PvP: Najbliższe prawdy są niszczarki typu Orkan. Mało torped więc nie zmieniają balansu – mogą zatopić torpedą ale to jest mocno wypracowana sytuacja w grze. Mają też działa i mogą poważnie uszkodzić inny okręt (np dobić pancernik) ale ogolenie to jest niszczyciel który sam na sam z pancernikiem by wygrać musi się postarać. Japończyk na dymie wywali kilkanaście torped i nara. Spamerzy HE w dymie lub na samym camo ubiją i nara. To jest zaburzenie balansu. Dostrzeże to tylko ktoś kto może trzeźwo pomyśleć i ugrał dużo różnymi klasami i różnymi okrętami w klasie.

Morał: zastanów się dobrze co jest problemem WOWs

Tak sobie myślę o poprawie WOWs

WOWs bitwy PvP: Że wiem co by pomogło w WOWs: limity torped. Są już limity eskadr w CV to dlaczego nie limity torped (np. 5 zrzutów na pełnym czasowym odnowieniu a kolejne odnowienia zrzutu torped z mocną karą do czasu. Tak samo szybkostrzelne okręty spamujące: 30 salw na pełnej parze a reszta w odnowieniu np. musi odczekać minutę i odnowi się 10 salw na pełnej prędkości. W World of Tanks są magazyny z limitem pocisków. Ja bym coś bardziej w WOWs w tym stylu wprowadził bo to przywróciłoby balans.

Lubię grać bbekami i dobrze się w nich czuję ale grając nimi nie mam poczucia, że to okręty z ogromną przewaga nad innymi klasami. Ostatnio zmuszony byłem do gry niszczarkami i to co pisałem wcześniej wynika z moich doświadczeń w grze tymi klasami okrętów (pominę fakt, że sam mam na składzie spamujące krążki).

Morał: mniej otwarty umysł

WOWs Kierunek zmian. Spojrzenie na statki okiem pomidora

0
WOWs Kierunek zmian

WOWs Kierunek zmian. Spojrzenie na statki okiem pomidora. W zasadzie będzie kilka spraw, które poruszę. Motywację jak zwykle dostarczają mi i narzekający gracze na MM jak i moje rozgrywki i spostrzeżenia.

WOWs Kierunek zmian – WG to zło!

To chciwe ludziska są. Robią wszystko by wydoić z kasy ludzi a nic nie robią by polepszyć grę. Ot, takie i podobne wnioski pojawiają się często na forach i np. na redicie. Nie chce mi się z tą totalną bzdurą polemizować. Powiem tylko, że:

  • każdy producent musi zarabiać.
  • każdy zarabiający producent robi badania i dostosowuje się do rynku (czyli zmienia grę pod graczy)

Mówimy o grach typu WOWs (mmo). Gry mmo, które zastygają i nie zmieniają się wraz z upływem czasu raczej upadają. Bardzo rzadko są sytuacje, że pierwotny projekt jest na tyle dobry i ma na tyle dużo użytkowników, że nic nie trzeba majstrować.

I dochodzimy do sedna: dla WG liczą się gracze płacący. I tylko ich głosy są ważne.

Jeżeli jesteś fioletem (czy innym kolorem) grającym w systemie free2play to jesteś dla WG (ale też i każdego innego producenta) nikim. Wróć – jesteś o tyle ważny, że wypełniasz świat dla graczy płacących. Ale w WOWs mamy boty już wdrożone więc gracz free2play nie jest potrzebny w ogóle. Możesz krzyczeć gdzie chcesz i ile chcesz ale dopóki jesteś graczem free2play to jest to totalnie bezowocne działanie.

Jeżeli jesteś graczem płacącym, dobrym graczem narzekającym na pewne aspekty w grze – tak, WG powinno coś zrobić by Ci pomóc ale pamiętaj, że jeżeli jesteś w mniejszości i wewnętrzne badania wykażą, że lepiej pozyskać 10 nowych graczy niż utrzymać Ciebie w grze to… tak zrobią.

Piszę może brutalnie ale to są prawa rynku. A więc co w tej trudnej sytuacji (zakładając, że nadal chcemy w World of Warships grać) można zrobić „we własnym zakresie”?

WOWs Kierunek zmian – zrób swój rachunek sumienia narzekający graczu

Nie obchodzi mnie, czyś fiolet czy pomidor jak ja. Zastanów się czy faktycznie tak dobrze zagrałeś a inni tak źle. I co z tego, że natrzaskałeś xxx dmg jak to pusty dmg bo nie ubiłeś tego co trzeba w grze i nie pomogłeś sobie pomagając innym. Co z tego, że walnąłeś kolejną życiówkę jak nie pomogłeś ddekowi swojemu, został zdjęty, napisałeś na czacie „ale noob” (oczywiście o swoim ddeku) a później jak się nachapałeś dmgem na innych to wielce zdziwiony jesteś, że jednak wróg nie ubity, ma ddeka, ma spota, ma torpy i lecisz na dno oczywiście a w ostatnim tchnieniu mówisz już ogólnie „what a fck. noob team”.

Sam jesteś noobem do kwadratu.

WOWs Kierunek zmian – pomidor pomidorowi nierówny

Nie znasz możliwości okrętów chyba (oprócz własnego). Siedząc na bezpiecznym bbeku nie wiesz ile napocić się może operator ddeka już od początku bitwy.

Jest nie wiele okrętów, które muszą grać z oddali (naprawdę – te okręty są tak zbudowane, że nie ma innej opcji jak np. Thunderer). Oczywiście trzeba mieć rozeznanie na mapie bitwy i nie czekać do końca bitwy na obrzeżach tylko takim okrętem wejść wcześniej (wziąć na klatę od resztek wroga a więc bezpieczniej dla nas bo przecież pływamy na papierze – odciążamy naszych by przeżyli i by wspólnie pokonać wroga).

Niemniej powszechne jest siedzenie daleko czym się da i tylko chrzanienie na czacie „dd spot”.

Zapominacie narzekacze, że ddeki są różne i nie każdy jest przygotowany do bycia super ninją. Są lepsze ddeki i jak w drużynie przeciwnej takiego wylosuje to żebyś pękł lecąc sam na spota (a dzielna drużyna daleko) to jest to samobójstwo. Na co liczycie? Że, samotny ddek uniknie lotni, radarów, focusu wrogich (wspierających swojego ddeka!) okrętów i w tym silnie wrogim środowisku przejmie capa, ustrzeli wrogiego ddeka i będzie wam spotował (i najlepiej gdyby nie zabierał HP wrogowi bo mistrzowie chcą robić wyniki!). Nie. Tak się nie stanie nigdy. Rusz dupę sam. Pomóż. Bitwa zaczyna się od ddeków (oczywiście jak są w drużynach).

To mnie naszło po męczących (i jeszcze nie skończyłem) walkach europejskimi niszczycielami by zrobić kampanię (która zaraz się skończy). Oczywiście – mam fatalne wyniki. Oczywiście – nie umiem grać ddekami (oprócz japońskich z licznymi torpedami na odległość i dymem do obrony). Ale poznałem ddeki (w tym wrogie) i wiem, że nie każdy ddek jest dobry do walki z ddekami na solo. Dlatego ważne jest wsparcie drużyny. I zacząłem patrzeć na grę z pozycji gracza z przodu oglądającego się za siebie. Moim największym wrogiem czasem jest moja drużyna.

Jestem w Orkanie. Niby artyleryjski ale już po licznych bitwach wiem – są lepsze ddeki do ubijania ddeków. Za to Orkan jest spoko do dobijania wrogich pancków z arty właśnie (60k dmg z arty można spokojnie zrobić). Rola: focus (niby niezły własny kamuflaż ale zawsze może się znaleźć cichszy wróg) i wspólne działania przeciwko wrogom. Radar (krótki, mało ładunków). Zerowa w sumie obrona AA. I to wymusza pewien styl gry. Mogę podlecieć pod capa. Puścić radar i razem z drużyną ubić ddeka wroga (sam nie dam radu). Ale okazuje się często, że drużyna za daleko albo zajmuje się innymi celami. Więc jestem w opuszczonych gaciach. Czy będę ryzykował? A chrzanię to.

W bitwie z lotniami mając ddeka bez dymu i z tragicznym AA to czego oczekujecie? Ano nie mogę lecieć na capa (pominę moje wcześniejsze opisywanie problemów) bo mnie lotnia zdejmie. Muszę dość blisko na początku bitwy trzymać się okrętów z lepszym AA. Trudno – pogódźcie się.

I to już perełka – wiele razy mi się to przydarzyło czyli:

WOWs Kierunek zmian – kolorowi strusie pędziwiatry

Nie jest ważny jaki kolor – ta choroba łapie każdego. Zaczyna się tak (przykład): wygrana flanka, resztki mojej drużyny ciągnie na inną (wroga lotnia , przed nimi w jakiejś odległości krążek i osłaniający go ddek). Ja lecę z dwoma Tirpitzami (obitymi ale ponad 50% hp miały). Z tym że one na pełnej a ja za nimi. No jakoś nie mogłem ich szybko dogonić, przegonić i być na przodzie jako spoter. No nie zaczekały. I co? I gówno. Ddek wroga torpedował i dymił dla siebie i dla krążka. Jeden Tirpitz padł a drugi zaraz po nim. Oczywiście ja jestem noobem (ten czat) bo nie udzieliłem im pomocy (nosz kuźwa jak niby mogłem im udzielić wsparcia pędząc na pełnej ale za nimi nadal będąc).

Kolejna sytuacja – ja znów w wolnym ddeku i krążek włoski na pełnej musi koniecznie lecieć na ubicie wroga, wiedząc o atakującym co chwila wrogim ddeku. No sory ale nie byłem w stanie wbić tego kodu na +1000% do prędkości i być na czas. Oczywiście ja noob i ociekające kwasem „thanks for help”.

Tak więc – poproszę o to byś Ty super, hiper wymiataczu sam zrobił rachunek własnego sumienia. Obawiam się, że wyjdzie łajno…

WOWs Kierunek zmian – brak wiedzy u innych boli

Tak – jestem pomidorem. Ale wielu z Was jest gorszych niż pomidor. Bo ja wiem co umiem, czego nie umiem, uczę się poznawać okręty (chociażby olśnienie po tym jak Orkanem dobiłem Odina i już tak gram i uważam, że to okręt dobijający jest). Znam wady i zalety, patrzę na minimapę. Jak widzę, że drużyna wchodzi gdzieś gdzie może być wrogi ddek to płynę by im pomóc (ale mam tyle węzłów ile mam) i ogólnie staram się wycisnąć co mogę z mapy.

Nauczyłem się też jednego. Dobrze dość rozpoznaję już okręty i zanim zacznie się bitwa bez monitora fioletów i pomidorów wiem co może się wydarzyć. Po naszej stronie same ddeki typu Orkan a po stronie wroga niemiecki niszczyciele? No to może być ciężko (nasze dd zdechną i piłka spotowa po stronie wroga). U nas artyleryjskie bez dymu a tam japońskie niszczyciele z dymem i ich torpedami (przy udziale w bitwie lotni) – no ciekawe jak to się skończy….

Wiadomo – randomowa bitwa to zlepek osób, które spotykają się na kilka – kilkanaście minut. Nikt nie będzie układał planów bitewnych, nikt nie rządzi i zarządza. Cudem jest jak wspólnie drużyna podejmie decyzję: płyniemy na lewo.

Co by nie było – każdy musi zwracać uwagę nie tylko na poznanie swojego okrętu ale poznanie możliwości innych (by łatwiej zatapiać ale by też pomagać swoim a już na pewno po to by nie pierdzielić bzdur na czacie).

WOWs Kierunek zmian – moje pomidorowe boje

Tak, zdarzają mi się fckupy. Znając możliwości mojego ddeka płynę dookoła capa (bo nie widzę by drużyna wspierała) by coś zdziałać z boku. Po drodze na czacie co ja odwalam. Oczywista sytuacja taktyczna. Unikam samobójstwa. Nie chce mi się tego tłumaczyć na czacie (nie ma na to czasu). A jednak dostałem wpierdziel i schodzę jako pierwszy.

No sory, że nie przewidziałem, że wlecę w punkt zborny trzech wrogich ddeków.

Albo w innej sytuacji: sory, że mimo iż obserwuję minimapę to wleciałem na wypływające zza wyspy dwa krążki (ostatni spot z drużyny sprzed wydawałoby się, krótkiego czasu wskazywał na zupełnie inne miejsce tych okrętów).

No ale są też prawdziwe fckupy (w sensie np. pochrzaniłem płynąc do tyłu klawisze do kierunku obrotu i obróciłem się nie tak; czasem przesunie mi się ręka na klawie i zamiast skręcać to hamuję bo naciskam nie to) ale nigdy nie leciałem na głupie yolo. W każdej bitwie (mimo, że mogłem szybko odlecieć) analizował, coś chciałem osiągnąć, miałem jakiś plan. Chęci były, umiejętności nie brak (np. wrzutki torpedowe niby w ciemno) ale są okręty słabsze i mocniejsze. Po prostu.

WOWs Kierunek zmian – okręty pomidorów

To nie jest tak, że każdy sobie kupi premke i pominie drzewkowe i pcha się do topki. Ja mam mnóstwo już premek a bitew z botami mam o wiele więcej. I nie zakładam z góry, że każdy pomidor to jakiś noob i dzieciak. Teraz np. męczę się z Gneisenau i powiem, że to słaby okręt (a w linii niemieckiej bbeków mam bardzo dobre rozeznanie). To jeden z gorszych niemieckich pancerników. Szczególnie stockowy, bez kapitana i modułów. Musi dobrze wylosować MM by mógł powalczyć z dużym wynikiem (na YT są pojedyncze mega super hiper bitwy ale jest tysiące innych nie tak super).

Może się okazać, że MM wylosował Tobie drużynę ze stockowych okrętów (i gracze nie muszą być źli) a w drużynie przeciwnej same okręty OP (gdzie nawet prawdziwy pomidor coś ustrzeli). Zasięgi dział, ilość radarów, szybkostrzelność, czy stockowy, czy kapitanowie pełni, czy wszystkie moduły. Tego MM nie bierze pod uwagę a ma to ogromną wagę w rozgrywce. Umiejętności gracza to tylko jeden z elementów.

Już nie wspomnę o dywizjonach. No dobra. Kolejny punkt to:

WOWs Kierunek zmian – poprawa MM?

Wyobraźmy sobie sytuację, że staje się cud. I Tobie narzekający graczu (fiolecie często) losuje upragniony skład drużyny. Same fiolety. I u przeciwników same fiolety! Dam sobie rękę uciąć, że bitwa może wyglądać dość podobnie jak wszystkie inne z pomidorami. A dlaczego? Pisałem o tym wcześniej…

By było lepiej MM musiałoby brać pod uwagę pewną siłę pasywną okrętu bo branie pod uwagę punktów kapitanów i ilość zamontowanych modułów to rzecz niewyobrażalna.

Każdy okręt powinien być dobrze wyceniony w punktach i umieszczony w koszyku. I drużyny powinny składać się z okrętów z każdego koszyka ale w równych ilościach. Jakby dodał te punkty kapitańskie i ilość slotów to zostałyby by umiejętności operatorów okrętów i założone flagi i camo. Czyli już byłoby blisko pełnej uczciwości.

Cóż by wtedy było poruszenie na forach, jakie głowy, jakie znów wygrażanie WG?

WOWs Kierunek zmian – bitwy coop niszczą dobrą grę

Niby mają uczyć a a uczą tylko złych odruchów. By tam zdobyć punkty doświadczenia to jest walka o najszybsze rozwalenie przeciwników (przed innymi). I jest wyścig szczurów. Planowanie? Błagam. Czasem śmieszy mnie jakaś chęć u niektórych bo na czacie coś próbują, lecimy na lewą, lecimy tu i tam, potrzebuje pomocy takiej i tam. Nie powinno mnie śmieszyć ale śmieszy. Bo te cudowne chęci zostaną zjedzone w kilku kolejnych bitwach coop gdzie gracz szybko się nauczy że by coś zdobyć trzeba być pierwszy (cap, frag, dmg). Drużyny małe, boty szybko toną.

I później z tą wiedzą wchodzą do randoma. No to czego się wszyscy spodziewacie? Żle przeszkolony gracz to i będzie odwalał manianę.

WOWs Kierunek zmian – więcej trybów bitew

Po prostu brakuje prawdziwych szkoleń a nie ma gdzie. Coopy uczą innej gry (a nawet okręty dobre na randomy są słabe na coopy i odwrotnie). Randomy są za szybkie. Nie ma obowiązku (i dobrze) grać w dywizjonach i klanach (a ile klanów to tylko zbiór graczy wrzucających olej do wspólnego garnuszka; tylko garstka klanów walczy w bitwach klanowych). Nie ma nic w World of Warships co by uczyło graczy poprawnej gry. Znaczy się, po iluś tam słabych bitwach randomowych zaczyna się łapać to i owo ale to proces nieprzerwanego dopływu do gry graczy zieloniutkich i łączenie ich z doświadczonymi by zagrali randoma.

Uważam, że potrzeba więcej trybów bitew. To dotyczy PvE i PvP. Bitwy asymetryczne to było coś bardzo odświeżającego. Bardzo mi się podobały i w tym kierunku WOWs powinien pójść. Te bardziej urozmaicone tryby COOP powinny uczyć graczy myślenia i odruchów wykorzystywanych w trybie RANDOM. A dlaczego powinno być więcej trybów RANDOM? Bo faktycznie historycznie bitwy były różne (ddeki na ddeki, ddeki i krążki bez bbeków i cv, pełne spektrum flot, czasem po 4 cv , dlaczego nie 30 okrętów na 30? itp itd) ale też nudne jest odwalanie tych samych map w prawie takim samym składzie drużyn. Ponadto tryby mono np. dd vs dd, cv vs dd uczyłyby bardziej walki i uników.

Oczywiście jest pokój treningowy i byłoby to BINGO czyli strzał w dziesiątkę gdyby można byłoby wykorzystać ten tryb do stworzenia własnej bitwy z botami z możliwością uzyskania nagrody (kasa i doświadczenie) jak w zwykłej COOP.

WOWs Kierunek zmian – punkty karmy

Przebija się coraz częściej pomysł by wykorzystywać do kwalifikacji do rankingowych bitew punkty reputacji. Czyście szaleju się najedli? Każdy idiota, który z jakich sobie urojonych powodów pomyśli, że mu schrzaniłeś bitwę może Ci obniżyć karmę. Dochodzę do wniosku, że ci co mają powyżej 5-10 karmy to chyba sobie sobie nawzajem wystawiają pochwały (grasz w dywizjonie wiec możesz po bitwie wystawić właściwej osobie). Ogólnie nie widzę możliwości poprawnego działania tego systemu. No chyba, że wprowadzą w grze bardzo poprawiona wersję punktów karmy. Ale nawet wtedy – czysty subiektywizm i pole do nadużyć.

WOWs Kierunek zmian – podział sezonu rankingowego na ligi/ dywizje

W sumie dobre rozwiązanie. Otóż dobrzy gracze będą grać w lepszych dywizjach za lepsze nagrody. Mam tylko warunek: niech w niskich ligach też będzie coś sensownego do wygrania bo jak nie to możemy cały system bitew rankingowych wyrzucić do śmietnika.

WOWs Kierunek zmian – więcej operacji

Są fantastyczne już w obecnej formie. Ale. Za mało. Ponadto powinny te operacje być wszystkie dostępne na raz. Niektóre bym bardziej zbalansował (trudno sklecić drużynę na zwycięstwo więc sam niektórych unikam; inne natomiast kończą się porażką bardzo rzadko bo faktycznie musiało wylosować do drużyny mnóstwo szczypiorku).

WOWs Kierunek zmian – podsumowanie

Pewnie jeszcze kilka rzeczy bym znalazł w WOWs do omówienia ale to co podniosłem miało i pokazało pewien obraz jaki jest teraz. A jest w sumie nieźle. Problemem jest to, że mamy graczy toksycznych a nie to, że mamy graczy słabych. Brakuje szkolenia to fakt ale z tym można się pogodzić. Wystarczy stworzyć pewną niszę (podział sezonu rankingowego na dywizję może być taką receptą) dla graczy najlepszych by mogli się wyżyć. Ja osobiście jak już nic nie miałoby być zmieniane to prosiłbym tylko o jedną rzecz: lepiej nagradzane bitwy COOP (które są złe ale jednak odsysają graczy od randomów). Wtedy w randomie graliby tylko ci co chcieliby a nie ci co muszą (misje/ kampanie). Z resztą trzeba się pogodzić (obecny MM, ogromne różnice w możliwościach okrętów).

WOWs bitwy PvP wrażenia cz.2

0
WOWs bitwy PvP

WOWs bitwy PvP wrażenia cz.2 czyli dalszy ciąg moich zapisek z bojów na randomie. Ostatnio usiłowałem wgryźć się w misje kampanii by zdobyć Świrskiego i tłukłem krążownikami i pancernikami (a, że resetowałem ostatnio kilka linii to mam ograniczony wybór) i po iluśtam walkach postanowiłem zdecydować się na mono tłuczenie niszczycielami europejskimi. Odpowiedź dlaczego składa się z dwóch części: pierwsza to to, że okręty świetne na coop nie są świetne na random (a nawet jak są dobre to random wykazuje boleśnie ich wady) a druga część tej odpowiedzi znajduje się tutaj: WOWs topowy news roku a może i z ostatnich lat.

Pommern lubi tulić się do wysp

WOWs bitwy PvP. Gra Pommernem na coopie a na randomie to dwie inne gry. Tam jedziesz i robisz co chcesz a tu z Tobą robią co chcą (eh). Najlepszą taktyką jest szybko wbić się i stulić do wyspy. W sumie jakbym miał za sobą kumatą drużynę (kumatą w sensie znają możliwości, wady i zalety różnych okrętów) to by było nieźle w różnych bitwach. A okazywało się, że winrate spada na łeb i szyjkę.

No ale o co chodzi? Wyjaśniam. Wbijasz się do wyspy przy capie (często jest tak, że cap jest pusty a dookoła wysepki). Zasięg dodatkowej ponad 11km, główna która z bliższej już jest ok (a przestawiona na HE złości wrogów dodatkowo), dosyć mocny nosek oraz ochrona burty od torped plus drużyna chroniąca plecy wytwarza taką sytuację: wojna pozycyjna, Pommern oświetla okolicę, ddek wrogi może się zesr.. a nie zajmie capa prędzej zdechnie, każdy wróg usiłujący jednak wjechać dostaje łomot (dodatkowa Pmmerna i od drużyny zza pleców). Pommern w takiej sytuacji dużo wytrzyma i 100k obrażeń nabijesz łatwo.

No ale jest ale. Twoja drużyna musi wykorzystać fakt, że zbierasz łomot i ustrzelić wroga. A jak sami zginą to pełny focus na Pmmernie i witasz dno. Niestety miałem tak kilka walk z rzędu i się zniechęciłem do tego okrętu. W walkach PvP jak masz liczne drużyny to przy obecnej mecie nie polecam Pommerna. Co innego jak był ranking 3v3 – wtedy Pommern błyszczał (ale więcej d niego zależało).

Morał: bądź kumaty i nie dziw się jak zobaczysz Pommerna płynącego na capa tylko to wykorzystaj.

Gdzie jest załoga ruchu drogowego?

WOWs bitwy PvP: Przydała by się by wlepić komuś mandat. Na coopie czy na randomie często mam tak, że sobie płynę na wprost a przed moim dziobem przepływa jakiś koleś bo zmienił ruch i skupia się na strzelaniu i mamy kolizję. Później pierdzieli na czacie, że to moja wina i jeszcze robi zgłoszenie skargi i mi karma zdycha. No sory. Ale to ty skręcałeś i powinieneś się rozejrzeć. Nie mówiąc o tym, że wymuszasz moje zwolnienie a więc szansę na bułę zwiększasz. Ileż miałem tak, że mi ktoś z premedytacją wjechał przed wyrzutnie torped byleby ustrzelić kogoś pierwszy (szczególnie na coopach są takie barany). Ogólnie random oznacza też, że możesz trafić na idiotę.

Morał: już zawsze będę raportował bo cóż innego mi pozostało?

Oświetla Ciebie debil

Znaczy się debil z Twojej drużyny. Płyniesz ddekiem a ktoś od początku bitwy ciebie oświetla i tak do spotkania wroga kiedy kurcze już sam nie wiesz kto Ciebie podświetla. No ja prld. Czy mam coś więcej pisać?

Morał: nie bądź debilem sabotażystą

Brak dymu to zaleta

WOWs bitwy PvP. Uważam, że PvP to najlepszy tryb do nauki gry ddekiem. Innymi typami można nauczyć się na coopie ale ddek? Tylko PvP. Ostatnio zmuszony jestem (a jestem fatalny w ddekach) pływać europejskimi niszczycielami. I powiem kilka mądrości:

  • nie ma co zaczynać walki stockowym drzewkowym. A nawet jak masz premkę to napakuj się modułami
  • pchaj wszystko w swoją wykrywalność (moduł, kapitan, camo). Im trudniej Ciebie zobaczyć tym lepiej. To jest najlepsza broń i tarcza.
  • Rozbudowany kapitan nie jest wymagany (ale przydatny jest oczywiście) – wystarczy kilka punktów by już pływać ddekiem pod warunkiem że nie stockowy i masz moduły (aczkolwiek przydałby się bardzo i perk na camo ale jest tak daleko..).
  • Założony camo (nawet najprostszy) – must have
  • nienawidzę lotni (CV)
  • duży zasięg torped + mocny kamuflaż = przyjemna gra
  • im dłużej zagrasz ostrożniej tym więcej zdziałasz
  • nawet samo wkurwianie oponenta daje satysfakcję i pomaga drużynie (bo nie skupia się tylko na drużynie) – więc wkurwiaj ile się da
  • nie każdy ddek wygra bitwę sam. Ale każdy ddek może pomóc bardzo wygrać bitwę – spotuj, nie giń.
  • nie zawsze szybciej niż wróg zdobędziesz capa. Poczekaj chwilę – za kilka minut pewnie spokojnie go odbijesz.

Brak dymu powoduje, że grasz bardzo ostrożnie i z większym wyczuciem. Często patrzysz na linie wykrywania. Nie strzelasz bezsensowne. Bardziej zmuszasz się do wykonywania roli wsparcia a nie agresywnej gry na pierwszych skrzypcach. No i dochodzimy do tego kamuflażu, który bardzo doceniasz. Super jak masz przewagę nad wrogim ddekiem – słabo jak Ciebie widzi a ty wroga nie. Dlatego każdy cholerny % się liczy.

Sam jak gram bbekiem i widzę, że nasze ddeki padły a u wroga nie to zaczynam mieć ponure myśli. DDek jest potrzebny (a myślałem kiedyś, że to zło. Wróć – na coopie ddek to zło ale to całkiem inna historia).

Ogólnie – jestem słabiutki ale przynajmniej poduczę się uników, zwracania uwagi na mini mapę i korzystania z okazji na mapie (szybsza reakcja na rozwój wydarzeń)

Morał: przynajmniej dobrze spotuj dla swojej drużyny. Wszystko ponad to – miły dodatek. Aha…nie giń na początku bitwy na miłość boską!

..

Agir jest… słaby

WOWs bitwy PvP. No zaskoczyłem się. To jest świetny okręt na coopie ale na randomie to „meh” czyli średniak. I problemem nie jest jego HP i miękki pancerz ale możliwości zadawania obrażeń. Obecny random to gra na daleko więc zapomnij o dodatkowej (na Agirze 7 a na Odinie 11 kilometrów) i torpedach (bardzo sytuacyjne). Nie zrobisz tego co na Pommernie (bo nie wtrzymasz bliskiego kontaktu) a na daleko? Za wolno się kręcisz, za dużym jesteś celem a działa za wolno strzelają i za mało zadają obrażeń byś był wartością dodaną. Jesteś workiem mięsa dla innych.

Na coopie szybkość walk sprawia, że Agir jest świetny. Zdążysz nałapać punktów przed innymi i często jesteś w czołówce. Torpedami nie jednego bota posłałem na dno. Nawet dodatkowa ma okazję łapać punkciki. Tu mógłbym wydalić z siebie pretensje do WG, że ich tryby w World of Warships tak się różnią (a przez to możliwości okrętów) bo tak nie powinno być (nauka na coopie wykorzystana na randomie się nie sprawdzi) ale nie mam już sił..

Morał: co jest dobre na coop nie musi być dobre na random

Mam już dość europejskich niszczycieli

WOWs bitwy PvP. W sensie pływania nimi. Pewnie bardziej dość mają moi przypadkowi towarzysze w drużynie. Jestem fatalny. Na każde 10 bitew wchodzi taka fajna. Jestem w topce punktów, medale, dużo kasy i punktów doświadczenia. Ale zazwyczaj słabo.

Pływam tym szajsem i nie czuję bym miał argumenty. Żeby były średni ogólnie ale one są w niektórych aspektach średnie a w innych słabe. No ale czego się nie robi dla zrobienia kampanii dla Świrskiego?

Obym tylko nie zniechęcił się tak, że rzucę WOWsa na długi czas.

Orkan niszczyciel europejski VIII poziomu

0
Orkan niszczyciel europejski VIII poziomu

Orkan niszczyciel europejski VIII poziomu. To jest okręt premium. Gram nim obecnie na przemian z Olandem. Jak wypada porównanie?

Orkan niszczyciel europejski VIII poziomu

Na wstępie suche fakty: brak dymu, mało torped o zasięgu 12km i radar. A gameplay? U mnie słabiutko. Jako platforma strzelnicza by niszczyć wrogie ddeki – mi nie wychodzi. Nie każdy okręt w World of Warships mi podchodzi.

Radar faktycznie przyjemny ale sytuacyjny (krótki czas, mały zasięg). Można wyłuskać z dymu niszczarkę i postrzelać do niej ale jak powiedziałem – ja tymi działami nie umiem szybko ubić niszczarki (nie chodzi o celność ale mam wrażenie, że mało zadaję obrażeń). Torpedy średnio się przydają przy tej sytuacji bo jest ich mało i mają średnią prędkość. Tak wiec jak dla mnie zabawa dające duże szanse na łomot własnego statku (ujawnienie się i focus od wroga) a małe szanse na posłanie ddeka wroga na dno.

Co do tych torped: jedna wyrzutnia, reload około minuty, 12km. Czasami coś mi się udało trafić ale to nie jest okręt do krążenia po okolicy i zaskakiwanie wroga. Tu Oland był o wiele lepszy (bo ma 2x więcej torped/ ma dwie wyrzutnie).

Co do obrony AA – jest mocno niewystarczająca. I znów Oland lepszy bo ma rozbicie.

To co zauważyłem w Orkanie to dobre kamo i na pełnym wypasie (perk kapitana) pewnie jest jednym z lepszych w grze. Ale to wszystko o wiele za mało. Jak dla mnie okręt mocno średni. Za mało torped by się czaić, za mała siła przebicia by niszczyć niszczarki na tle szybko by samemu nie zatonąć (focusa nie lubi bo za mało zwrotny mimo w miarę dobrego pancerzyka) a na CV ma wyjątkową alergię.

Zresztą walki są męczące na randomie w tym okręcie bo Ciebie widzą, CV nękają a i dalsi wrogowie jak widzą to strzelają. Jak przetrwasz początek bitwy to może później coś ugrać (z tym, że im mniej pomagasz drużynie na początku tym mniej drużyny będzie później by pomóc Tobie). Ciężko oj ciężko u u mnie z tym okrętem.

Orkan niszczyciel europejski VIII poziomu – podsumowanie

Na początku nie umiałem korzystać z tego okrętu. Na siłę próbowałem traktować go jako torpedowca i wlatywałem na capy. Błąd. Winrate spadł jak szalony. Powoli zacząłem lepiej go rozumieć i o to moje wnioski:

  • słaby przeciwko ddekom (za wolno mi szło ubijanie; mam małe umiejętności ale mimo wszystko)
  • dobry przeciwko krążkom ale ni sypiącym jak Smoleńsk (czyli by był mniej szybkostrzelny)
  • dobry przeciwko bbekom ale trzeba uważać na dodatkową (niestety zasięg dział w Orkanie przypomina zasięg dział np w Tirpitzu więc..)
  • to co napisałem dobry przeciwko bbekom i krążkom tyczy się sytuacji dobijania. Okazuje się, że mogłem nabić kilkadziesiąt tysięcy dmg dobijając okręty lub wiedząc, że focusują się na czymś innym wrzucić im dużo pocisków (mało dmg ale liczne + czasem podpałka)
  • najlepiej się sprawdza ten okręt grając nim w 2 linii. I właśnie włączać się do walki z odpowiednim celem.
  • Warto skorzystać z dymu własnych okrętów
  • Ma radar ale on nie służy by samemu podświetlić ddeka wroga w dymie i go zatopić (bo przynajmniej mi słabo taka walka szła) ale by pomóc naszym zobaczyć wrogiego ddeka i go posłać na dno wspólnie.
  • Ma świetną wykrywalność własną i rzadko się zdarzy, że ktoś nas zobaczy wcześniej. Ale zdarza się to na tyle często by mimo wszystko uważać
  • Bardzo słaba obrona AA (a brak dymu nie pomaga)

Ogólnie okręt bardzo ciężki w prowadzeniu ale sprawił mi (mimo gorszego winrate od gry w niszczycielu Orland) trochę przyjemności (szczególnie w dobijaniu ogromnych bbeków). Nie polecam.

Oland niszczyciel europejski VIII poziomu

0
Oland niszczyciel europejski VIII poziomu

Oland niszczyciel europejski VIII poziomu. Drzewkowy niszczyciel bez dymu. Brzmi groźnie dla operatora okrętu? Trochę tak jest w rzeczywistości. Niemniej nie jest to zły niszczyciel pod warunkiem, że…

Oland niszczyciel europejski VIII poziomu – bitwy randomowe

Nie lubię niszczycieli a już niszczycieli z małym zasięgiem torped nie znoszę. Na szczęście Oland ma 12km zasięgu torped i przeciętną ich ilość (po kilka w dwóch wyrzutniach). Daje to możliwość umiejętnego pływania po okolicy niewykrytym i powoli wrzucaniem w zgrupowanie wroga torped. No może nie do końca powoli bo ma dobry czas przeładowania wyrzutni czyli minutka (dzięki World of Warships już wiem jak potrafi się dłużyć ta minuta).

Brak dymu powoduje, że dość często wpadamy w kłopoty i czujemy się ja na krawędzi przepaści. Na szczęście gdybyśmy się nadziali tylko na ddeka czy nawet z wsparciem krążka to dzięki dość wytrzymałej konstrukcji możemy jakość uciec. Naprawka niby daje malutko ale te malutko to kilka sekund lub minut gry więcej.

Teoretycznie Oland powinien nieźle niszczyć inne niszczarki ale w moich rękach dostaje po dupie. Brak dymu w takim zwarciu jest bolesny.

Zaletą Olanda przy tej mocnej wadzie (dym) jest rozbicie – jak się uczepi nas lotnia to przynajmniej 1 atak możemy przyjąć na siebie i strącić cały nalot. To się sprawdzi jak nie ma wrogów w okolicy. Jak są to focus i lipa (jak dla mnie za mało zwinny jest ten okręcik).

Oland niszczyciel europejski VIII poziomu – bitwy coop

Cóż, w tym trybie co by nie mówić niszczarka ma zawsze dobrze. Z tym, że jedne są lepsze inne są gorsze. Przy tym wyścigu szczurów Oland ze względu na swoje małe zasoby torpedowe oceniłbym na „dobry”.

Oland niszczyciel europejski VIII poziomu – podsumowanie

Gram nim ostatnio bo muszę. Zadziwiające ale winrate mam lepszy od premkowego Orkana (też VIII poziom – niszczyciel europejski). Pewnie trochę więcej torped i rozbicie zamiast radaru robi swoje.

I takie moje myśli końcowe: ja traktuję ten okręt jako torpedowca. Ma słabą wykrywalność własną więc często Ciebie widzą. To nie jest okręt do walki o capa. Sytuacyjnie można ewentualnie odstraszyć. Jak gra się w drugiej linii można tymi torpedami podkurzać okręty wroga. To też pomoc bo nie mogą się skupiac na niszczenie naszych sojuszników. Można spotować większe jednostki. W miarę może sobie poradzić (przynajmmniej kilka nalotów) z wrogą lotnią.

Ale to nie jest okręt przewagi. Nie zniszczysz w pojedynku artyleryjskim wrogiego ddeka (no chyba że wspólnie z swoim sojusznikiem ddekiem) oraz nie dobijesz większych okrętów swoimi pociskami. Raczej pływasz na obrzeżach capów i ładujesz torpy.

Ciężki okręt i go nie polecam (mi nie dawał przyjemności z gry).

WOWs bitwa kooperacyjna czy PvP?

0
WOWs bitwa kooperacyjna czy PvP

WOWs bitwa kooperacyjna czy PvP? Wbrew pozorom nie ma prostej odpowiedzi ale postaram się mimo to jej udzielić. Najlepiej będzie jak wykażę podobieństwa i różnice albo raczej zalety i wady.

WOWs bitwa kooperacyjna czy PvP? Kooperacyjna!

Zazwyczaj poleca się ją w dwóch przypadkach: jesteś w ogóle poczatkującym graczem lub graczem który zaczyna grę nowym okrętem i chce go potestować. Okazuje się jednak, że (nawet sami twórcy World of Warships to przyznają) mnóstwo graczy gra o wiele więcej w bitwy kooperacyjne niż wynika z tych zaleceń. Dlaczego?

Bitwy te tak są skonstruowane, że w jednej drużynie są ludzie a w drugiej boty. Są szybkie i ponieważ gra się przeciwko botom zazwyczaj się wygrywa czyli dostaje się lepszy zarobek i punkty doświadczenia. Zaletą jest też to, że w sumie czat jest cichy, nikt nie kpi z gracza, który gorzej zagrał czyli podsumowując: jest to gra bezstresowa.

Często właśnie ten fakt jest podnoszony na różnych forach przez graczy którzy odchodzą z PvP (mocno zezłoszczeni MM, przegranymi, zmęczeni walką z innymi, długością walk) i przechodzą na coopa (bitwę kooperacyjną).

Niemniej bitwa kooperacyjna ma jeden mankament: bardzo wolno zdobywa się doświadczenie i kasę. Wynika to z kilku faktów:

  • Małe drużyny a więc mało celów a więc mało co można zdobyć
  • Szybkie walki. Na coopie rządzą niszczyciele i ogólnie szybkie statki – dochodzi do szybkiej wymiany torped i strzałów, cele znikają a wolne pancerniki zbierają ochłapy.
  • Ten tryb ma gorszy przelicznik zysków niż tryb PvP
  • Nie ma możliwości zdobycia medalu za osiągnięcia w bitwie
  • Często misje bojowe, eventowe czy misje w ramach kampanii nie są dostępne dla tego trybu

Wielu sobie przelicza czas/ zysk i twierdzi, że w ciągu jednej bitwy PvP zrobią kilka coop i wyjdą na swoje. No nie do końca ale napisze to w podsumowaniu.

Ostatnią zaletą bitwy coop jest fakt, że nie wlicza się do oceny gracza (czyli czy czerwony czy fioletowy). Ocenę wylicza się z bitew PvP. Może doprecyzuję: statystyki można wyciągnąć ze wszystkiego (operacje, coop, pvp, ranking) ale w przestrzeni graczy liczy się głównie statystyka z PvP.

WOWs bitwa kooperacyjna czy PvP? PvP czyli randomowa!

Bitwy PvP (albo randomowe) to bitwy gdzie w obu drużynach są gracze. Oczywiście jest to tryb mocno stresujący bo się gra przeciwko człowiekowi a więc porażka boli (aż się dziwię, że nasz umysł z łatwością przyjmuje porażkę z botem). Czasami dużo łajna jest na czacie. Czasami są fajne i nie fajne momenty (pisze o tym w moim mini blogu WOWs bitwy PvP wrażenia cz.1). Szybko podsumowując wady to właśnie ten stres i czat ale też i długość walki (bo jest ewidentnie dłuższa niż w trybie coop).

Przejdźmy do zalet. Jest ich kilka.

  • Większe drużyny a więc więcej celów czyli więcej kasy i doświadczenia
  • Ten tryb ma lepszy przelicznik zysków niż tryb Coop
  • Można zdobyć medale za osiągnięcia
  • Każda misja czy kampania jest dostępna dla tego trybu

WOWs bitwa kooperacyjna czy PvP? Podsumowanie

Mam za sobą kilka tysięcy walk z czego więcej w trybie coop. Niedawno wróciłem do trybu PvP (mojej gry sprzed lat w tym trybie nie biorę pod uwagę w rozważaniach) i powiem jedno. Polecam tryb PvP. Dlaczego?

  • Nie ma co się bać statystyk. Do czego Ci są potrzebne? A jak czat wkurza – wyłącz. Rób swoje
  • W tym trybie nawet jak przegrasz możesz zdobyć niezłą pulę kasy i doświadczenia. Z założonymi kamo i flagami i jak będzie zwycięstwo (oby przy Twoim silnym udziale) dostaniesz duże frukta. Na coopie będziesz miał poczucie stracenia kamo i flag. Na coopie może jedynie niszczyciele mają lepiej (bo jak zajmą bazę i coś ustrzelą). Dla całej reszty a szczególnie pancerników polecam random (pvp)
  • W mojej ocenie poprawnie grać okrętem nauczysz się tylko na randomie. Na coopie nauczysz się niewłaściwych odruchów.

Mógłbym jeszcze szerzej ale to i tak nie zmieni faktu, że tryb PvP jest zdecydowanie lepszy w ogólnym rozrachunku. Oczywiście w pewnych warunkach może być lepszy tryb: operacja (pisałem już o tym, że zarabiasz jak na PvP a zalety coopa). W bardzo szczególnych sytuacjach coop może być lepszy (nie idzie kompletnie dany okręt i zyski na PvP są tak małe, że lepiej i zyskowniej i szybciej jest na coopie). Co by nie było. To jest Wasz wybór – gra World of Warships ma dostarczać rozrywki a nie stresu (nadmiernego).

WOWs topowy news roku a może i z ostatnich lat

0
WOWs topowy news

WOWs topowy news roku a może i z ostatnich lat. Zanim podzielę się informacją życia pomarzę Was w niepewności i zacznę od … Kampanii w WOWs. Co to jest?

WOWs topowy news roku – kampanie

W skrócie to szereg misji bojowych podzielonych na etapy obfitujący w różne nagrody w tym legendarnych dowódców. Kampanie są zazwyczaj dostępne permanentnie i można je dowolnie zaczynać i przerywać. Czasami pojawią się kampanie czasowe i wtedy mamy pewien problem bo poszczególne misje mogą być bardzo trudne.

WOWs topowy news roku – kapitan Świrski

Obecnie jedyną kampanią czasową jest ta gdzie możemy zdobyć legendarnego kapitana Świrskiego. Super. Problem jest taki, że to faktycznie trudna kampania. Nie dość że poszczególne misje mogą być „nie do przejścia” (potrzeba by zrobić bitwę może nie życia a miesiąca) to jeszcze dużo misji wymaga użycia wysoko tierowych niszczycieli europejskich.

Ogólnie klapa i ja osobiście wcześniej powiedziałem sobie – chrzanię to.

WOWs topowy news roku a może i z ostatnich lat

Dowiedziałem się dopiero co (tak – możecie się śmiać) że poszczególne misje już wykonane można powtarzać by zdobyć te cholerne gwiazdki do odblokowania głównych w poszczególnych etapach. Postanowiłem (mimo, że zostało mało czasu), że spróbuję i wiecie co ? To działa. Dużo flag, kamo i cierpliwości i lecą te gwiazdki powoli. Ale lecą.

I nie mówcie mi, że to oczywiste bo jak się pytam ludzi co grają w World of Warships to są totalnie zdziwieni.

WOWs i moje nieszczęsne boje

Musiałem zarzucić rozmyślanie nad pchnięciem rankingówki na moim hiper, super, extra palącym OP (Thunderer). Musiałem zarzucić robienie resetowanych linii. Robię te cholerne gwiazdki (po kapitana na okręty którymi już nie mam zamiaru nigdy pływać). Idzie mi słabo i moje czerwone statystyki będą bardziej czerwone. No. Może jestem dla siebie za ostry i za ostry dla tej linii. Pływając bez dymu uczy większej pokory. Zresztą ludzie. Jak ja na PvP zmieniłem swoją grę okrętami typu Pommern. W ogóle okręty dobre na coopa (czy operacje) mogą być słabe na PvP. Zrobię o tym osobny wpis (planuję moją listę i oceny w tych trybach walki poszczególnych okrętów drzewkowych i premium).

WOWs Matchmaking w wykonaniu WG

0
WOWs Matchmaking

WOWs Matchmaking w wykonaniu WG. Częściowo pisałem o tym tutaj (Problemy w WOWs. Omówienie MM, Blowouts). Postanowiłem rozegrać większą ilość walk i mieć podgląd na każdy MM (monitor graczy podpięty). I o to jakie wyciągnąłem wnioski.

WOWs Matchmaking w wykonaniu WG

Przeglądałem staty w wielu bitwach. Analizowałem każdą bitwę pod kątem ogólnym (całość drużyny) i poszczególnych graczy. A o to co mi wyszło:

  • pora dnia ma znaczenie – im więcej graczy tym lepszy MM
  • MM w statystyce ogólnej zazwyczaj jest wyśmienity. Częściej przegnie w ilości bitew całej drużyny niż w winrate całej drużyny (można rozegrać 10.000 bitew i być słabym więc faktycznie ten parametr jest dobierany w MM na końcu i słusznie) . MM stara się jak najbliżej siebie dobrać winrate, liczbę bitew, poziom okrętów, rodzaj okrętów, średnią zdobytych punktów doświadczenia. MM w tym ogólnym spojrzeniu zaczyna się sypać przy małej ilości graczy. Najpierw jest faza totalnego schrzanienia tzn. stara się zapełnić bitwę samymi graczami i nie zmienia ilości graczy więc wychodzą większe różnice. Później zaczyna dobierać boty i znów jest porównywalnie po obu stronach. Później jest średnio – coraz mniejsze składy ale stara się MM zachować podobną siłę składów. Podsumowując: MM w godzinach szczytu obciążeń serwera jest świetny.
  • MM w statystyce szczegółowej jest i zły i świetny jednocześnie. Wyjaśniam o co chodzi. Jak patrzy się na poszczególnych graczy to widzimy mniej więcej podobne umiejętności. Mniej więcej podobna ilość czerwonych, unicorn, pośrednich, podobne umiejętności według statystyk. Ale to jest pozornie. Prawda jest taka, że może wsadzić unicorna z 500 walkami na swoim okręcie z unicornem z 5 walkami. Niby to fiolet i to fiolet ale.. Tak samo czerwony – kilka bitew w plecy a setki bitew w plecy danym okrętem. Tak więc wiecie – stąd mogą być Wasze wrażenia o złym MM. Z drugiej strony w wielu bitwach widziałem jak MM stara się dobrać bardzo podobnych graczy. Podejrzewam, że po prostu w danym momencie sklecił najlepiej jak umiał.
  • MM kompletnie pomija rodzaj okrętów. Znaczy się bierze pod uwagę ilość ale nie bierze pod uwagę czy wsadzi fioleta w BBeka czy w DDeka. A może być różnica. Są mapy czy składy drużyn gdzie BBek będzie sobie radził lepiej a są bitwy bardziej pod DDeka a też nie możemy zapomnieć o CV. Fiolet w jednym z 5 BBekaów a fiolet w jedynym z dostępnych DDekach czy lotni. Oj..

WOWs Matchmaking w wykonaniu WG – podsumowanie

Nadal nie rozumiem tego oburzenia wśród graczy na MM w World of Warships. W mojej ocenie dobiera najlepiej jak się da. Pamiętajmy, że każdy może położyć grę i każdy może błysnąć. A na zbiorowe samobójstwo (pisałem o tym tutaj: miniblog) i fiolet nie poradzi. Jedyne moje zastrzeżenia to fakt, nie brania pod uwagę jakości graczy w stosunku do typu okrętu ale być może system bierze to pod uwagę tylko nie ma skąd wsadzić podobnego „fioleta” do danej klasy okrętu jak u wroga.

Co można poradzić? Niewiele – jedyne co to zachęcać do tej gry by było więcej graczy.

WOWs bitwy PvP wrażenia cz.1

0
WOWs bitwy PvP

WOWs bitwy PvP wrażenia cz.1 czyli miniblog. Postanowiłem sobie założyć ten wątek by podzielić się moimi odczuciami z walk. Będą moje błędy i sukcesy ale też i błędy i sukcesy moich współtowarzyszy w drużynie.

Bismarck na tabletkach uspokajający

WOWs bitwy PvP: Bismarck to potężna jednostka szczególnie jak w MM masz głownie okręty VI i VII tieru. Wtedy, będąc na szczycie można śmiało powiedzieć, że ta jednostka jest OP w takiej bitwie (jak dla mnie tylko ddek w silnych rękach z dużym zasięgiem torped może być jakimś wyzwaniem).

No dobra z tym wstępem. Mamy więc taką bitewkę. Bismarck i niskotierowe łajby. Ja w stockowym krążowniku a więc by dopaść nawet niskotierowego bbeka musiałem się dość niebezpiecznie zbliżać (RNG zaczynał lubić bbeki). Teoretycznie bitwa wygrana bo drużyna przeciwnika zamieciona , zostało nas 4 a u wroga 2 (niskotierowy CR I BB) z tym że my mieliśmy Bismarcka a oni przewagę punktów (w zajętych strefach remis). By wygrać trzeba by ich ubić. Niestety nasze nisko poziomowe łajby ledwo dyszały z HP i zadaliśmy obrażenia ale nie ubiliśmy. Co robił Bismarck (pełna pula HP)? Stał najdalej jak się da i z maksymalnego zasięgu dział ostrzeliwał. Póki żyliśmy to jeszcze widział do czego strzela (ale niecelność 100%). Jak zginęliśmy to cóż.. domyślam się bo w nerwach wyszedłem z bitwy i nie chciałem patrzeć na te łajno. Skarga za fatalną grę poszła.

I tak dziwię się – przecież to nie premka. Ktoś musiał się umęczyć w bitwach i dojść do tej krypy. I taka gra.. Wystarczy by podleciał do tych dwóch razem i by ich zmiótł tylko z dodatkowej.

Morał: poznaj dobrze swój okręt i poznaj dobrze możliwości innych okrętów / odwaga popłaca

Gneisenau i niemiecki brawling

WOWs bitwy PvP: Mam bardzo słabe wyniki w tym okręcie (winrate fatalny) ale pamiętam jedną bitewkę. Przy wyspie, na brzegu zgrupowanie naszych i wroga i taka walka pozycyjna. Poleciałem na niby yolo ale z przemyśleniem by przełamać stagnację na naszą korzyść. Wylatuję zza wyspy, dziobek prawidłowo, strzelam bez przekonania (jak dla mnie Gneisenau jest fatalny pod tym względem przy obecnej puli okrętów i MM) ale mam plan. Wlatuję pod zgrupowanie wroga, kręcę pupką – torpy poszły. Frag i prawie do końca wyssany z HP inny okręcik i już witam dno. Na szczęście inni z mojej drużyny zakumali i poszli za mną i z wyłomu zrobił się większy a za chwilę wrogów już nie było. I o to chodzi. Jak są kumaci ludzie to tak bitwy wyglądają. Okręty są wykorzystywane do swojej roli i się wygrywa.

Morał: nie bój się poświęcić szczególnie jak masz kumatych ludzi za sobą

Thunderer walka pozycyjna z ddekiem

WOWs bitwy PvP: Od początku czułem, że przegramy. Coś mi nie wchodziły buły. Wybrałem nie ten kierunek i okazało się, że na innej stronie przegraliśmy. Sam popełniłem błąd i za bardzo poleciałem na flankę. Okazało się, że był tam też ddek i zamiast pomóc resztkom drużyny po mojej stronie to musiałem pilnować swojego tyłka (raz prawie ubiłem ddeka ale na resztkach hp uciekł – już nie atakował ale oświetlał a ja już nie atakowałem tylko pilnowałem sytuacji. Bezproduktywny impas dla nas. DDek w sumie lepiej zrobił bo wyłączył ostatnie znaczące siły na mapie. Czat nieprzyjemny ale za dużo tłumaczenia i ktoś kumaty musiałby być by zrozumieć. Błąd popełniłem na początku ale kto przewidzi, że większość teamu padnie a ci co zostaną to tylko będą pierdzielić farmazony na czacie (co nie pomaga). Ogólnie słaba bitwa i z przyjemnością wróciłem do portu (żywy).

Thunderer na focusie od…

WOWs bitwy PvP: Bitwa świetnie się zaczęła. Ja jedyny Thunderer i u wroga dwa. Myślę sobie – moje cele. Oni myśleli podobnie. Najgorzej, że ich lotnia też. Moja lotnia oczywiście sobie gdzieś latała i wsparcia nie miałem. Z drugiej strony nawet nie chciałem prosić na czacie bo byłem za daleko by do mnie leciała ; dawała osłonę i później do wroga – bez sensu strata dla lotni czasu. Cóż – Thunderer to okręt do walki na daleko i muszę umieć radzić sobie sam. I poradziłem sobie. Lotnia była zawzięta ale moje rozbicie fantastyczne (się wkurzałem bo spadające szczątki samolotów zaczęły mi utrudniać pole widzenia – może to był ten plan wrogiej lotni?) a co do moich oponentów w Thundererach. Mieli ze mną trudno. Usiłowali AP (przeciwpancerne) ale słabo im wychodziło (mi ich lotnia pomagała bo musiałem wymyślać dodatkowe piruety) a moje strzelanie HE już na wstępie mocno zniechęciło jednego. Drugi się przerzucił na HE i tak już trochę miedzy sobą uściski wymienialiśmy.

Efekt? Wygraliśmy bo jak inaczej. CV wroga straciła czas i siły na mnie (co znacząco odciążyło moich sojuszników) a dwie ich potężne jednostki też straciły mnóstwo czasu na mnie. Ja 200k bez 300 punktów (no szkoda.. może następnym razem).

5 Fragów i pochwała

WOWs bitwy PvP: Lecę sobie Duguay-Trouin. Bitewka dziwnie się toczy, moi szybciej padają a pojedynczy wrogowie rozproszeni. Mało co pamiętam no może oprócz tego, że ostatniego twardziela (najmocniejszy na mapce okręt) dorwałem moim cienkim CR z torpedami. Pełna pula HP i ustawienie dziobka pomogło w zbliżeniu się i zasadziłem całą wiąchę torped – wróg zjechał do kilku procent i go dopaliłem. 5 frag zaliczony. Uff.. Dostałem pochwałę z bitwy od ostałego mojego ddeka (która mnie najbardziej ciszy). Oczywiście odwzajemniłem się (też miał bardzo dobra bitewkę).

Morał: nie bój się chwalić graczy

Mój sukces widoczny tylko dla mnie

WOWs bitwy PvP: MM wskazywał, że może być ciężko. Szczególnie niepokoił mnie fioletowy ddek. W rozwinięciu bitwy ubiłem typa (ogólnie coraz lepszy jestem w tym dalekim pakowaniu w przewidywane pozycje ddeka). Padłem (cóż, na swój sposób poświeciłem się skupiając na tym ddeku a nie robiąc dmg pod siebie – mój sukces widoczny tylko dla mnie) ale zanim wyszedłem do portu widzę, że mamy niezłą przewagę a największe zagrożenie nie istniej (na podglądzie – monitor graczy widziałem przed bitwą staty graczy i już analizowałem problemy). Zdziwiłem się; kiedy przyszedł raport. Przegraliśmy.

Morał: cyferki nic nie znaczą – w każdym graczu jest unicurum (u jednych objawia się po prostu rzadziej).

Gonić fioletowego

WOWs bitwy PvP: Ja na CR on na CR, początek bitwy. Pewnie się zdziwił, jak go od początku do końca paliłem. Uciekł z bitwy i już nic nie osiągnął. Ah te fiolety..

Morał: gonić fioletowego

Czerwone pomaga

WOWs bitwy PvP: Bycie czerwonym jest FANTASTYCZNE. Jak zlamisz – normalne bo to czerwony. Fioleta można nieźle zaskoczyć. Płynąłem Gneisenau; odstraszyłem ddeka, myślałem ze poleci po lepszy cel. Ja za jakiś czas nie mogłem się oprzeć by nasadzić się burtą na CV. Błąd. Ddek wsadził mi piękną salwę torped i witałem rybki. Fuck po nosem nad własną durnotą. Z drugiej strony czasem kręcę takie rzeczy..

Morał: im lepszy wróg tym lepsza nauka

Thunderer też może brawling!

WOWs bitwy PvP: Standardowo walczyłem na dalekiej (naprawdę ten okręt tak powinien walczyć wiec kto ma w składzie drużyny ten okręt niech pohamuje złość). Widzę, że chyba nastąpiło przełamanie i nasi zaczynają z sukcesem pushowac.

PCHAM SIĘ DO PRZODU I JA! (i tak powinno się grać – reagować na sytuację w grze). Pcham się z kilku powodów: mogę zacząć tankować (udało mi się mieć prawie pełną pulę i mam naprawkę) i odciążać drużynę, ten focus nie byłby morderczy, mogę lepiej bić w przeciwników, cap, lepszy push drużyny itp.

Widzę, że zza górki wypłynie krążek. Ja na pełnym bbeku (mimo delikatności to bbek!). Spotkamy się w wąskiej cieśninie. Torpy mnie martwią więc na czoło (już z założeniem na taran, rozważałem na blisko prawie burta w burtę by być w kręgu gdzie torpy się nie uzbrajają ale za wąsko na manewry). Nie dałem mu szans. Ja z flagą na taran i paskiem HP wyszedłem zwycięsko i z kolejnym medalem.

Morał: Flagi są ważne!

Dlaczego fiolet jest fioletem?

WOWs bitwy PvP: Jestem czerwony, atakuje mnie fiolet. Atakuje, atakuje. Czas leci i nic.. Co zazwyczaj robi fiolet? Szuka innej zwierzyny. Bo wtedy może będzie więcej na mniej a jak wiadomo I HERKULES DUPA KIEDY WROGÓW KUPA.

Morał: w kupie raźniej 😀

Leming Train w stopniu: bliskie spotkanie 3 stopnia

WOWs bitwy PvP: Wiecie co to leming train w World of Warships? Jak nie to zapraszam tutaj: Problemy w WOWs. Omówienie MM, Blowouts. Zazwyczaj po prostu w regularnych odstępach ale zauważalnie szybko giną gracze (dobrze, jak po obu stronacha; źle jak tylko z naszej drużyny).

Zaczynam bitewkę. Mapa zanana na niskich tierach. Dwie grupy okrętów (na dole i na górze) kontra podobne dwie grupy przeciwników. Czas start. Płyniemy krótko, namierzam z CR ofiarę. Strzelamy i … zostałem sam. Przysięgam, że miałem wrażenie, że 4 sojusznicze okręty z mojej grupy zniknęły w ciągu zaledwie 10 sekund. Wiecie – dałem z siebie wszystko. Długie minuty tłukłem w kogo się dało powoli uciekając w kątek (okrążony byłem). W zamyśle miało być tak, że im dłużej zwiążę tę grupę tym więcej czasu miała moja druga grupa na ubicie swoich oponentów i wtedy byłaby szansa na jakiś wyrównany bój spotkaniowy obu grup. Zginąłem chwalebnie ale przegraliśmy (przeceniłem możliwościowi tamtej grupy – może byli tylko tyci lepsi od moich lemingów).

Morał: czasami możesz tylko zginąć chwalebnie

Ostatnio na stronie

SWTOR warto grać w 2021?

0

Do poczytania

SWTOR warto grać w 2021?

0