WOWs bitwy PvP wrażenia cz.2 czyli dalszy ciąg moich zapisek z bojów na randomie. Ostatnio usiłowałem wgryźć się w misje kampanii by zdobyć Świrskiego i tłukłem krążownikami i pancernikami (a, że resetowałem ostatnio kilka linii to mam ograniczony wybór) i po iluśtam walkach postanowiłem zdecydować się na mono tłuczenie niszczycielami europejskimi. Odpowiedź dlaczego składa się z dwóch części: pierwsza to to, że okręty świetne na coop nie są świetne na random (a nawet jak są dobre to random wykazuje boleśnie ich wady) a druga część tej odpowiedzi znajduje się tutaj: WOWs topowy news roku a może i z ostatnich lat.

Pommern lubi tulić się do wysp

WOWs bitwy PvP. Gra Pommernem na coopie a na randomie to dwie inne gry. Tam jedziesz i robisz co chcesz a tu z Tobą robią co chcą (eh). Najlepszą taktyką jest szybko wbić się i stulić do wyspy. W sumie jakbym miał za sobą kumatą drużynę (kumatą w sensie znają możliwości, wady i zalety różnych okrętów) to by było nieźle w różnych bitwach. A okazywało się, że winrate spada na łeb i szyjkę.

No ale o co chodzi? Wyjaśniam. Wbijasz się do wyspy przy capie (często jest tak, że cap jest pusty a dookoła wysepki). Zasięg dodatkowej ponad 11km, główna która z bliższej już jest ok (a przestawiona na HE złości wrogów dodatkowo), dosyć mocny nosek oraz ochrona burty od torped plus drużyna chroniąca plecy wytwarza taką sytuację: wojna pozycyjna, Pommern oświetla okolicę, ddek wrogi może się zesr.. a nie zajmie capa prędzej zdechnie, każdy wróg usiłujący jednak wjechać dostaje łomot (dodatkowa Pmmerna i od drużyny zza pleców). Pommern w takiej sytuacji dużo wytrzyma i 100k obrażeń nabijesz łatwo.

No ale jest ale. Twoja drużyna musi wykorzystać fakt, że zbierasz łomot i ustrzelić wroga. A jak sami zginą to pełny focus na Pmmernie i witasz dno. Niestety miałem tak kilka walk z rzędu i się zniechęciłem do tego okrętu. W walkach PvP jak masz liczne drużyny to przy obecnej mecie nie polecam Pommerna. Co innego jak był ranking 3v3 – wtedy Pommern błyszczał (ale więcej d niego zależało).

Morał: bądź kumaty i nie dziw się jak zobaczysz Pommerna płynącego na capa tylko to wykorzystaj.

Gdzie jest załoga ruchu drogowego?

WOWs bitwy PvP: Przydała by się by wlepić komuś mandat. Na coopie czy na randomie często mam tak, że sobie płynę na wprost a przed moim dziobem przepływa jakiś koleś bo zmienił ruch i skupia się na strzelaniu i mamy kolizję. Później pierdzieli na czacie, że to moja wina i jeszcze robi zgłoszenie skargi i mi karma zdycha. No sory. Ale to ty skręcałeś i powinieneś się rozejrzeć. Nie mówiąc o tym, że wymuszasz moje zwolnienie a więc szansę na bułę zwiększasz. Ileż miałem tak, że mi ktoś z premedytacją wjechał przed wyrzutnie torped byleby ustrzelić kogoś pierwszy (szczególnie na coopach są takie barany). Ogólnie random oznacza też, że możesz trafić na idiotę.

Morał: już zawsze będę raportował bo cóż innego mi pozostało?

Oświetla Ciebie debil

Znaczy się debil z Twojej drużyny. Płyniesz ddekiem a ktoś od początku bitwy ciebie oświetla i tak do spotkania wroga kiedy kurcze już sam nie wiesz kto Ciebie podświetla. No ja prld. Czy mam coś więcej pisać?

Morał: nie bądź debilem sabotażystą

Brak dymu to zaleta

WOWs bitwy PvP. Uważam, że PvP to najlepszy tryb do nauki gry ddekiem. Innymi typami można nauczyć się na coopie ale ddek? Tylko PvP. Ostatnio zmuszony jestem (a jestem fatalny w ddekach) pływać europejskimi niszczycielami. I powiem kilka mądrości:

  • nie ma co zaczynać walki stockowym drzewkowym. A nawet jak masz premkę to napakuj się modułami
  • pchaj wszystko w swoją wykrywalność (moduł, kapitan, camo). Im trudniej Ciebie zobaczyć tym lepiej. To jest najlepsza broń i tarcza.
  • Rozbudowany kapitan nie jest wymagany (ale przydatny jest oczywiście) – wystarczy kilka punktów by już pływać ddekiem pod warunkiem że nie stockowy i masz moduły (aczkolwiek przydałby się bardzo i perk na camo ale jest tak daleko..).
  • Założony camo (nawet najprostszy) – must have
  • nienawidzę lotni (CV)
  • duży zasięg torped + mocny kamuflaż = przyjemna gra
  • im dłużej zagrasz ostrożniej tym więcej zdziałasz
  • nawet samo wkurwianie oponenta daje satysfakcję i pomaga drużynie (bo nie skupia się tylko na drużynie) – więc wkurwiaj ile się da
  • nie każdy ddek wygra bitwę sam. Ale każdy ddek może pomóc bardzo wygrać bitwę – spotuj, nie giń.
  • nie zawsze szybciej niż wróg zdobędziesz capa. Poczekaj chwilę – za kilka minut pewnie spokojnie go odbijesz.

Brak dymu powoduje, że grasz bardzo ostrożnie i z większym wyczuciem. Często patrzysz na linie wykrywania. Nie strzelasz bezsensowne. Bardziej zmuszasz się do wykonywania roli wsparcia a nie agresywnej gry na pierwszych skrzypcach. No i dochodzimy do tego kamuflażu, który bardzo doceniasz. Super jak masz przewagę nad wrogim ddekiem – słabo jak Ciebie widzi a ty wroga nie. Dlatego każdy cholerny % się liczy.

Sam jak gram bbekiem i widzę, że nasze ddeki padły a u wroga nie to zaczynam mieć ponure myśli. DDek jest potrzebny (a myślałem kiedyś, że to zło. Wróć – na coopie ddek to zło ale to całkiem inna historia).

Ogólnie – jestem słabiutki ale przynajmniej poduczę się uników, zwracania uwagi na mini mapę i korzystania z okazji na mapie (szybsza reakcja na rozwój wydarzeń)

Morał: przynajmniej dobrze spotuj dla swojej drużyny. Wszystko ponad to – miły dodatek. Aha…nie giń na początku bitwy na miłość boską!

..

Agir jest… słaby

WOWs bitwy PvP. No zaskoczyłem się. To jest świetny okręt na coopie ale na randomie to „meh” czyli średniak. I problemem nie jest jego HP i miękki pancerz ale możliwości zadawania obrażeń. Obecny random to gra na daleko więc zapomnij o dodatkowej (na Agirze 7 a na Odinie 11 kilometrów) i torpedach (bardzo sytuacyjne). Nie zrobisz tego co na Pommernie (bo nie wtrzymasz bliskiego kontaktu) a na daleko? Za wolno się kręcisz, za dużym jesteś celem a działa za wolno strzelają i za mało zadają obrażeń byś był wartością dodaną. Jesteś workiem mięsa dla innych.

Na coopie szybkość walk sprawia, że Agir jest świetny. Zdążysz nałapać punktów przed innymi i często jesteś w czołówce. Torpedami nie jednego bota posłałem na dno. Nawet dodatkowa ma okazję łapać punkciki. Tu mógłbym wydalić z siebie pretensje do WG, że ich tryby w World of Warships tak się różnią (a przez to możliwości okrętów) bo tak nie powinno być (nauka na coopie wykorzystana na randomie się nie sprawdzi) ale nie mam już sił..

Morał: co jest dobre na coop nie musi być dobre na random

Mam już dość europejskich niszczycieli

WOWs bitwy PvP. W sensie pływania nimi. Pewnie bardziej dość mają moi przypadkowi towarzysze w drużynie. Jestem fatalny. Na każde 10 bitew wchodzi taka fajna. Jestem w topce punktów, medale, dużo kasy i punktów doświadczenia. Ale zazwyczaj słabo.

Pływam tym szajsem i nie czuję bym miał argumenty. Żeby były średni ogólnie ale one są w niektórych aspektach średnie a w innych słabe. No ale czego się nie robi dla zrobienia kampanii dla Świrskiego?

Obym tylko nie zniechęcił się tak, że rzucę WOWsa na długi czas.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here