WOWs bitwy PvP wrażenia cz.3. Kolejne moje obserwacje z bitew randomowych. Jak zwykle największym problemem są toksyczni gracze. A kto to jest? Pan Maruda i narzekacz na czacie.

Na Thundererze ludzie się nie znają

WOWs bitwy PvP: W sumie się nie dziwię. Ten fantastyczny brytyjski pancernik X poziomu można zdobyć za węgiel. Mnóstwo węgla. Ja go mam i gra mi się nim po prostu świetnie. 200k dmg to już lekkie wzniesienie a nie góra. No ale wracając do problemów. Problemem jest własny, durny i kompletnie pozbawiony wiedzy członek drużyny. W ogóle moimi większymi wrogami często są członkowie własnej drużyny (czy gram ddekiem czy innym okrętem). Otóż Pan Maruda uważa, że jest turbo graczem i nie rozumie dlaczego ktoś inny mógł popłynąć tam a nie w innym kierunku i że ogólnie wykonuje manewry niezgodne z jego wolą.

Zaczyna się bitwa, ja po środku (Thunderer), po lewej i po prawej grupki sojuszników, ja sam w takiej grupce po środku. Płynę na lewo. Oburzenie Pana BBeka z mojej grupki, że nie płynę na prawo. Ociekające kwasem „dalej uciekaj Thundererze z pola walki”. Końcówka bitwy: ja 3 fragi, zajęty cap (po oczyszczeniu flanki bo w odpowiednim momencie poszedłem na bliższą konfrontację) medale, potężny wynik i najważniejsze: wygrana. No ale jak to?

Ano tak, że okręt ten może dostać bułę. A więc nie leci na początku bitwy na zwarcie. Musi manewrować. A żeby manewrować to nie mógł popłynąć na prawo (bardzo liczne mini wysepki) bo nie ma miejsca w takim obszarze na manewry (można walnąć w wyspę a nie mam zamiaru co chwila oglądać się na boki); ponadto liczne wysepki to liczni kamperzy (a na wprost guzik można ich uszkodzić). Liczne wysepki to bardziej wysuwanie nosa a Thunderer może łatwo stracić nosa.

Popłynąłem na lewo. Dużo samej wody. Możliwość manewrów z ostrzałem. Manewry nie przeszkadzają bo pancernik ten jest celny. Możliwość sięgnięcia z boku kamperów po lewej na tych wysepkach. Czemu ja to w ogóle piszę? To jest tak oczywiste..

Morał: nie bądź idiotą (toksycznym graczem)

Agir przebłyski

WOWs bitwy PvP: Agir to taki krążownik który na bitwach w trybie COOP jest w sumie okrętem OP. A w randomie to najwyżej średniak. Ale czasem wychodzi fajna bitewka. Mi udało się nabić ponad 100k dmg, wypchnąć z capa, zająć capa, rozwalić upierdliwego ddeka (drużyna sobie nie radziła i to był powód mojej brawurowej jazdy a w zasadzie rajdu na capa) i porozwalać co się dało już później flankę (wróg zaskoczony, torpy lewo, prawo i strzelamy). W sumie wyszło jak na COOP. Zazwyczaj na randomie Agir to pływająca paczka zdobytego dmg dla wroga bo wystarczy źle wyczuć moment bitwy. Za późno się włączysz – nic nie zdobędziesz, za wcześnie się włączysz to szybciutko wrócisz do portu.

Morał: obyś wyczuł moment bitwy

Biwty randomowe obnażają słabość okrętów

WOWs bitwy PvP: Na randomie widać od razu, który okręt jest zły a który dobry a który świetny. Random szybciej pokaże, że okręt jest zły niż, że zły był gracz. W ogóle jak gram teraz częściej w randomie to sądzę, że ludzie raczej nie popełniają strasznych błędów o których czytam (bieg na yolo, leming train, blowouts itp itd). Raczej grają słabymi okrętami a czasami po prostu źle dobrane działania na mapie do możliwości swojego okrętu. Raczej upatruję problem w brak wiedzy o własnym okręcie i okrętach w ogóle. To jest powód toksyczności w grze. Masz okręt o małym dość zasięgu dział i starasz się lecieć pod wysepkę by strzelać ale wybrałeś złą wysepkę, za wysoką i nie możesz strzelać. Za to wróg przy podobnych wysepkach w okolicy już się ustawił i jego okręty mogą strzelać zza wysokich wysepek. I masz przerąbane. Ale jakbyś wiedział co może Twój okręt, jakbyś jak zaczyna się bitwa przeanalizował składy drużyn to poleciałbyś w innym kierunku do innej grupki sojuszników by ich wspierać w pushowaniu innej flanki w lepszych warunkach mapowych. I tak to leci.

Z drugiej strony robisz drzewko (reset lub nowe) i musisz przejsc te cholerne słabe okrety (a przynajmniej ich stockowe wersje) i co? Lecisz na COOPa gdzie zbieranie punktów doświadczenia przy fantastycznej bitwie da mniej niż przy randomwoej słąbej i przegranej?

Morał: bądź wyrozumiały dla innych którzy muszą bo nie mają wyboru..

CV – anioły czy demony

WOWs bitwy PvP: No cóż, każdy narzeka na lotnie ale jak jest dobra po naszej stroni eto czujemy potężne wsparcie. Jak pływam ddekiem to oczywiście lotnia która się na mnie uparła jest zmorą i bardzo dezoragnizuje grę. No ale z drugiej strony uczy to dużo lepszej gry. Problem jest gdy ja jako jedyny ddek uwijam się przed wrogą lotnią, nie zajmuję capa i nie spotuję a nasza lotnia lata sobie uj wie gdzie i wrogi ddek robi co chce.

Ludzie krzyczą na forach by znerfić CV. Błagam. Ja pamiętam CV sprzed lat. To były czasy. Kręciłem takie wyniki nic nie umiejąc, że w pale się nie mieści. Teraz by lotnią coś zrobić to trzeba coś umieć.

Morał: Zagraj CV i zobacz jak jest ciężko. Później doceń swoją lotnię w drużynie i miej szacunek do wrogiej lotni jak Ciebie zatopi…

Random – królestwo torped i spamujących krążków

WOWs bitwy PvP: Wiecie – jak się patrzy na sytuację, że jeden krążek strzela z karabinu maszynowego pociskami HE do Yamato i widać jak szybciutko odsysa HP z tego potężnego pancernika… Opadają ręce. Szaleństwo i totalne przekręcenie balansu w grze.

Tak samo ddeki – sypią torpedami aż głowa boli. Nieograniczone ilości torped.

Morał: pomyśl jak się obronić przed tym zagrożeniem. Podpowiedź: masz swoich sojuszników w drużynie…

DD – potrzebne zło

WOWs bitwy PvP: Niby ddeki narzekają, ze nie mają łatwo (radary, CV i wszyscy chcą Ciebie utłuc) ale.. BŁAGAM! DD to najbardziej uprzywilejowana klasa w WOWs! Nieograniczona ilość torped. Te japońskie z tymi 2 minutowymi przeładowaniami to jest jakaś bomba atomowa na morzu. Dodając do tego umiejętność szybkiego przeładowania (w kilka sekund odnawia się możliwość wystrzelenia torped) to już szaleństwo.

A ile ddeków może sypać pocisków HE jak z kałacha i ścigają się ze Smoleńskami (pokręcone krążki)?

Takie cuda nie widy to są bolączki WOWs.

Niemniej ddek to jest bardzo potrzebna klasa. Oczy i uszy. Ale ta rola jest w WOWs drugorzędna. Sam ddek wbija się w zgrupowanie pancerników i może utopić wszystkie. Błagam! Ja rozumiem, że WOWs to gra arcade luźno nawiązująca do historii ale to wszystko jest przesadą. A jeżeli tak to poproszę o odwrócenie ilości wymaganych punktów doświadczenia (najdroższe ddeki a najtańsze bbeki).

Morał: potrzebne zło…

Random i balans

WOWs bitwy PvP: Najbliższe prawdy są niszczarki typu Orkan. Mało torped więc nie zmieniają balansu – mogą zatopić torpedą ale to jest mocno wypracowana sytuacja w grze. Mają też działa i mogą poważnie uszkodzić inny okręt (np dobić pancernik) ale ogolenie to jest niszczyciel który sam na sam z pancernikiem by wygrać musi się postarać. Japończyk na dymie wywali kilkanaście torped i nara. Spamerzy HE w dymie lub na samym camo ubiją i nara. To jest zaburzenie balansu. Dostrzeże to tylko ktoś kto może trzeźwo pomyśleć i ugrał dużo różnymi klasami i różnymi okrętami w klasie.

Morał: zastanów się dobrze co jest problemem WOWs

Tak sobie myślę o poprawie WOWs

WOWs bitwy PvP: Że wiem co by pomogło w WOWs: limity torped. Są już limity eskadr w CV to dlaczego nie limity torped (np. 5 zrzutów na pełnym czasowym odnowieniu a kolejne odnowienia zrzutu torped z mocną karą do czasu. Tak samo szybkostrzelne okręty spamujące: 30 salw na pełnej parze a reszta w odnowieniu np. musi odczekać minutę i odnowi się 10 salw na pełnej prędkości. W World of Tanks są magazyny z limitem pocisków. Ja bym coś bardziej w WOWs w tym stylu wprowadził bo to przywróciłoby balans.

Lubię grać bbekami i dobrze się w nich czuję ale grając nimi nie mam poczucia, że to okręty z ogromną przewaga nad innymi klasami. Ostatnio zmuszony byłem do gry niszczarkami i to co pisałem wcześniej wynika z moich doświadczeń w grze tymi klasami okrętów (pominę fakt, że sam mam na składzie spamujące krążki).

Morał: mniej otwarty umysł

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here