WOWs Kierunek zmian. Spojrzenie na statki okiem pomidora. W zasadzie będzie kilka spraw, które poruszę. Motywację jak zwykle dostarczają mi i narzekający gracze na MM jak i moje rozgrywki i spostrzeżenia.

WOWs Kierunek zmian – WG to zło!

To chciwe ludziska są. Robią wszystko by wydoić z kasy ludzi a nic nie robią by polepszyć grę. Ot, takie i podobne wnioski pojawiają się często na forach i np. na redicie. Nie chce mi się z tą totalną bzdurą polemizować. Powiem tylko, że:

  • każdy producent musi zarabiać.
  • każdy zarabiający producent robi badania i dostosowuje się do rynku (czyli zmienia grę pod graczy)

Mówimy o grach typu WOWs (mmo). Gry mmo, które zastygają i nie zmieniają się wraz z upływem czasu raczej upadają. Bardzo rzadko są sytuacje, że pierwotny projekt jest na tyle dobry i ma na tyle dużo użytkowników, że nic nie trzeba majstrować.

I dochodzimy do sedna: dla WG liczą się gracze płacący. I tylko ich głosy są ważne.

Jeżeli jesteś fioletem (czy innym kolorem) grającym w systemie free2play to jesteś dla WG (ale też i każdego innego producenta) nikim. Wróć – jesteś o tyle ważny, że wypełniasz świat dla graczy płacących. Ale w WOWs mamy boty już wdrożone więc gracz free2play nie jest potrzebny w ogóle. Możesz krzyczeć gdzie chcesz i ile chcesz ale dopóki jesteś graczem free2play to jest to totalnie bezowocne działanie.

Jeżeli jesteś graczem płacącym, dobrym graczem narzekającym na pewne aspekty w grze – tak, WG powinno coś zrobić by Ci pomóc ale pamiętaj, że jeżeli jesteś w mniejszości i wewnętrzne badania wykażą, że lepiej pozyskać 10 nowych graczy niż utrzymać Ciebie w grze to… tak zrobią.

Piszę może brutalnie ale to są prawa rynku. A więc co w tej trudnej sytuacji (zakładając, że nadal chcemy w World of Warships grać) można zrobić „we własnym zakresie”?

WOWs Kierunek zmian – zrób swój rachunek sumienia narzekający graczu

Nie obchodzi mnie, czyś fiolet czy pomidor jak ja. Zastanów się czy faktycznie tak dobrze zagrałeś a inni tak źle. I co z tego, że natrzaskałeś xxx dmg jak to pusty dmg bo nie ubiłeś tego co trzeba w grze i nie pomogłeś sobie pomagając innym. Co z tego, że walnąłeś kolejną życiówkę jak nie pomogłeś ddekowi swojemu, został zdjęty, napisałeś na czacie „ale noob” (oczywiście o swoim ddeku) a później jak się nachapałeś dmgem na innych to wielce zdziwiony jesteś, że jednak wróg nie ubity, ma ddeka, ma spota, ma torpy i lecisz na dno oczywiście a w ostatnim tchnieniu mówisz już ogólnie „what a fck. noob team”.

Sam jesteś noobem do kwadratu.

WOWs Kierunek zmian – pomidor pomidorowi nierówny

Nie znasz możliwości okrętów chyba (oprócz własnego). Siedząc na bezpiecznym bbeku nie wiesz ile napocić się może operator ddeka już od początku bitwy.

Jest nie wiele okrętów, które muszą grać z oddali (naprawdę – te okręty są tak zbudowane, że nie ma innej opcji jak np. Thunderer). Oczywiście trzeba mieć rozeznanie na mapie bitwy i nie czekać do końca bitwy na obrzeżach tylko takim okrętem wejść wcześniej (wziąć na klatę od resztek wroga a więc bezpieczniej dla nas bo przecież pływamy na papierze – odciążamy naszych by przeżyli i by wspólnie pokonać wroga).

Niemniej powszechne jest siedzenie daleko czym się da i tylko chrzanienie na czacie „dd spot”.

Zapominacie narzekacze, że ddeki są różne i nie każdy jest przygotowany do bycia super ninją. Są lepsze ddeki i jak w drużynie przeciwnej takiego wylosuje to żebyś pękł lecąc sam na spota (a dzielna drużyna daleko) to jest to samobójstwo. Na co liczycie? Że, samotny ddek uniknie lotni, radarów, focusu wrogich (wspierających swojego ddeka!) okrętów i w tym silnie wrogim środowisku przejmie capa, ustrzeli wrogiego ddeka i będzie wam spotował (i najlepiej gdyby nie zabierał HP wrogowi bo mistrzowie chcą robić wyniki!). Nie. Tak się nie stanie nigdy. Rusz dupę sam. Pomóż. Bitwa zaczyna się od ddeków (oczywiście jak są w drużynach).

To mnie naszło po męczących (i jeszcze nie skończyłem) walkach europejskimi niszczycielami by zrobić kampanię (która zaraz się skończy). Oczywiście – mam fatalne wyniki. Oczywiście – nie umiem grać ddekami (oprócz japońskich z licznymi torpedami na odległość i dymem do obrony). Ale poznałem ddeki (w tym wrogie) i wiem, że nie każdy ddek jest dobry do walki z ddekami na solo. Dlatego ważne jest wsparcie drużyny. I zacząłem patrzeć na grę z pozycji gracza z przodu oglądającego się za siebie. Moim największym wrogiem czasem jest moja drużyna.

Jestem w Orkanie. Niby artyleryjski ale już po licznych bitwach wiem – są lepsze ddeki do ubijania ddeków. Za to Orkan jest spoko do dobijania wrogich pancków z arty właśnie (60k dmg z arty można spokojnie zrobić). Rola: focus (niby niezły własny kamuflaż ale zawsze może się znaleźć cichszy wróg) i wspólne działania przeciwko wrogom. Radar (krótki, mało ładunków). Zerowa w sumie obrona AA. I to wymusza pewien styl gry. Mogę podlecieć pod capa. Puścić radar i razem z drużyną ubić ddeka wroga (sam nie dam radu). Ale okazuje się często, że drużyna za daleko albo zajmuje się innymi celami. Więc jestem w opuszczonych gaciach. Czy będę ryzykował? A chrzanię to.

W bitwie z lotniami mając ddeka bez dymu i z tragicznym AA to czego oczekujecie? Ano nie mogę lecieć na capa (pominę moje wcześniejsze opisywanie problemów) bo mnie lotnia zdejmie. Muszę dość blisko na początku bitwy trzymać się okrętów z lepszym AA. Trudno – pogódźcie się.

I to już perełka – wiele razy mi się to przydarzyło czyli:

WOWs Kierunek zmian – kolorowi strusie pędziwiatry

Nie jest ważny jaki kolor – ta choroba łapie każdego. Zaczyna się tak (przykład): wygrana flanka, resztki mojej drużyny ciągnie na inną (wroga lotnia , przed nimi w jakiejś odległości krążek i osłaniający go ddek). Ja lecę z dwoma Tirpitzami (obitymi ale ponad 50% hp miały). Z tym że one na pełnej a ja za nimi. No jakoś nie mogłem ich szybko dogonić, przegonić i być na przodzie jako spoter. No nie zaczekały. I co? I gówno. Ddek wroga torpedował i dymił dla siebie i dla krążka. Jeden Tirpitz padł a drugi zaraz po nim. Oczywiście ja jestem noobem (ten czat) bo nie udzieliłem im pomocy (nosz kuźwa jak niby mogłem im udzielić wsparcia pędząc na pełnej ale za nimi nadal będąc).

Kolejna sytuacja – ja znów w wolnym ddeku i krążek włoski na pełnej musi koniecznie lecieć na ubicie wroga, wiedząc o atakującym co chwila wrogim ddeku. No sory ale nie byłem w stanie wbić tego kodu na +1000% do prędkości i być na czas. Oczywiście ja noob i ociekające kwasem „thanks for help”.

Tak więc – poproszę o to byś Ty super, hiper wymiataczu sam zrobił rachunek własnego sumienia. Obawiam się, że wyjdzie łajno…

WOWs Kierunek zmian – brak wiedzy u innych boli

Tak – jestem pomidorem. Ale wielu z Was jest gorszych niż pomidor. Bo ja wiem co umiem, czego nie umiem, uczę się poznawać okręty (chociażby olśnienie po tym jak Orkanem dobiłem Odina i już tak gram i uważam, że to okręt dobijający jest). Znam wady i zalety, patrzę na minimapę. Jak widzę, że drużyna wchodzi gdzieś gdzie może być wrogi ddek to płynę by im pomóc (ale mam tyle węzłów ile mam) i ogólnie staram się wycisnąć co mogę z mapy.

Nauczyłem się też jednego. Dobrze dość rozpoznaję już okręty i zanim zacznie się bitwa bez monitora fioletów i pomidorów wiem co może się wydarzyć. Po naszej stronie same ddeki typu Orkan a po stronie wroga niemiecki niszczyciele? No to może być ciężko (nasze dd zdechną i piłka spotowa po stronie wroga). U nas artyleryjskie bez dymu a tam japońskie niszczyciele z dymem i ich torpedami (przy udziale w bitwie lotni) – no ciekawe jak to się skończy….

Wiadomo – randomowa bitwa to zlepek osób, które spotykają się na kilka – kilkanaście minut. Nikt nie będzie układał planów bitewnych, nikt nie rządzi i zarządza. Cudem jest jak wspólnie drużyna podejmie decyzję: płyniemy na lewo.

Co by nie było – każdy musi zwracać uwagę nie tylko na poznanie swojego okrętu ale poznanie możliwości innych (by łatwiej zatapiać ale by też pomagać swoim a już na pewno po to by nie pierdzielić bzdur na czacie).

WOWs Kierunek zmian – moje pomidorowe boje

Tak, zdarzają mi się fckupy. Znając możliwości mojego ddeka płynę dookoła capa (bo nie widzę by drużyna wspierała) by coś zdziałać z boku. Po drodze na czacie co ja odwalam. Oczywista sytuacja taktyczna. Unikam samobójstwa. Nie chce mi się tego tłumaczyć na czacie (nie ma na to czasu). A jednak dostałem wpierdziel i schodzę jako pierwszy.

No sory, że nie przewidziałem, że wlecę w punkt zborny trzech wrogich ddeków.

Albo w innej sytuacji: sory, że mimo iż obserwuję minimapę to wleciałem na wypływające zza wyspy dwa krążki (ostatni spot z drużyny sprzed wydawałoby się, krótkiego czasu wskazywał na zupełnie inne miejsce tych okrętów).

No ale są też prawdziwe fckupy (w sensie np. pochrzaniłem płynąc do tyłu klawisze do kierunku obrotu i obróciłem się nie tak; czasem przesunie mi się ręka na klawie i zamiast skręcać to hamuję bo naciskam nie to) ale nigdy nie leciałem na głupie yolo. W każdej bitwie (mimo, że mogłem szybko odlecieć) analizował, coś chciałem osiągnąć, miałem jakiś plan. Chęci były, umiejętności nie brak (np. wrzutki torpedowe niby w ciemno) ale są okręty słabsze i mocniejsze. Po prostu.

WOWs Kierunek zmian – okręty pomidorów

To nie jest tak, że każdy sobie kupi premke i pominie drzewkowe i pcha się do topki. Ja mam mnóstwo już premek a bitew z botami mam o wiele więcej. I nie zakładam z góry, że każdy pomidor to jakiś noob i dzieciak. Teraz np. męczę się z Gneisenau i powiem, że to słaby okręt (a w linii niemieckiej bbeków mam bardzo dobre rozeznanie). To jeden z gorszych niemieckich pancerników. Szczególnie stockowy, bez kapitana i modułów. Musi dobrze wylosować MM by mógł powalczyć z dużym wynikiem (na YT są pojedyncze mega super hiper bitwy ale jest tysiące innych nie tak super).

Może się okazać, że MM wylosował Tobie drużynę ze stockowych okrętów (i gracze nie muszą być źli) a w drużynie przeciwnej same okręty OP (gdzie nawet prawdziwy pomidor coś ustrzeli). Zasięgi dział, ilość radarów, szybkostrzelność, czy stockowy, czy kapitanowie pełni, czy wszystkie moduły. Tego MM nie bierze pod uwagę a ma to ogromną wagę w rozgrywce. Umiejętności gracza to tylko jeden z elementów.

Już nie wspomnę o dywizjonach. No dobra. Kolejny punkt to:

WOWs Kierunek zmian – poprawa MM?

Wyobraźmy sobie sytuację, że staje się cud. I Tobie narzekający graczu (fiolecie często) losuje upragniony skład drużyny. Same fiolety. I u przeciwników same fiolety! Dam sobie rękę uciąć, że bitwa może wyglądać dość podobnie jak wszystkie inne z pomidorami. A dlaczego? Pisałem o tym wcześniej…

By było lepiej MM musiałoby brać pod uwagę pewną siłę pasywną okrętu bo branie pod uwagę punktów kapitanów i ilość zamontowanych modułów to rzecz niewyobrażalna.

Każdy okręt powinien być dobrze wyceniony w punktach i umieszczony w koszyku. I drużyny powinny składać się z okrętów z każdego koszyka ale w równych ilościach. Jakby dodał te punkty kapitańskie i ilość slotów to zostałyby by umiejętności operatorów okrętów i założone flagi i camo. Czyli już byłoby blisko pełnej uczciwości.

Cóż by wtedy było poruszenie na forach, jakie głowy, jakie znów wygrażanie WG?

WOWs Kierunek zmian – bitwy coop niszczą dobrą grę

Niby mają uczyć a a uczą tylko złych odruchów. By tam zdobyć punkty doświadczenia to jest walka o najszybsze rozwalenie przeciwników (przed innymi). I jest wyścig szczurów. Planowanie? Błagam. Czasem śmieszy mnie jakaś chęć u niektórych bo na czacie coś próbują, lecimy na lewą, lecimy tu i tam, potrzebuje pomocy takiej i tam. Nie powinno mnie śmieszyć ale śmieszy. Bo te cudowne chęci zostaną zjedzone w kilku kolejnych bitwach coop gdzie gracz szybko się nauczy że by coś zdobyć trzeba być pierwszy (cap, frag, dmg). Drużyny małe, boty szybko toną.

I później z tą wiedzą wchodzą do randoma. No to czego się wszyscy spodziewacie? Żle przeszkolony gracz to i będzie odwalał manianę.

WOWs Kierunek zmian – więcej trybów bitew

Po prostu brakuje prawdziwych szkoleń a nie ma gdzie. Coopy uczą innej gry (a nawet okręty dobre na randomy są słabe na coopy i odwrotnie). Randomy są za szybkie. Nie ma obowiązku (i dobrze) grać w dywizjonach i klanach (a ile klanów to tylko zbiór graczy wrzucających olej do wspólnego garnuszka; tylko garstka klanów walczy w bitwach klanowych). Nie ma nic w World of Warships co by uczyło graczy poprawnej gry. Znaczy się, po iluś tam słabych bitwach randomowych zaczyna się łapać to i owo ale to proces nieprzerwanego dopływu do gry graczy zieloniutkich i łączenie ich z doświadczonymi by zagrali randoma.

Uważam, że potrzeba więcej trybów bitew. To dotyczy PvE i PvP. Bitwy asymetryczne to było coś bardzo odświeżającego. Bardzo mi się podobały i w tym kierunku WOWs powinien pójść. Te bardziej urozmaicone tryby COOP powinny uczyć graczy myślenia i odruchów wykorzystywanych w trybie RANDOM. A dlaczego powinno być więcej trybów RANDOM? Bo faktycznie historycznie bitwy były różne (ddeki na ddeki, ddeki i krążki bez bbeków i cv, pełne spektrum flot, czasem po 4 cv , dlaczego nie 30 okrętów na 30? itp itd) ale też nudne jest odwalanie tych samych map w prawie takim samym składzie drużyn. Ponadto tryby mono np. dd vs dd, cv vs dd uczyłyby bardziej walki i uników.

Oczywiście jest pokój treningowy i byłoby to BINGO czyli strzał w dziesiątkę gdyby można byłoby wykorzystać ten tryb do stworzenia własnej bitwy z botami z możliwością uzyskania nagrody (kasa i doświadczenie) jak w zwykłej COOP.

WOWs Kierunek zmian – punkty karmy

Przebija się coraz częściej pomysł by wykorzystywać do kwalifikacji do rankingowych bitew punkty reputacji. Czyście szaleju się najedli? Każdy idiota, który z jakich sobie urojonych powodów pomyśli, że mu schrzaniłeś bitwę może Ci obniżyć karmę. Dochodzę do wniosku, że ci co mają powyżej 5-10 karmy to chyba sobie sobie nawzajem wystawiają pochwały (grasz w dywizjonie wiec możesz po bitwie wystawić właściwej osobie). Ogólnie nie widzę możliwości poprawnego działania tego systemu. No chyba, że wprowadzą w grze bardzo poprawiona wersję punktów karmy. Ale nawet wtedy – czysty subiektywizm i pole do nadużyć.

WOWs Kierunek zmian – podział sezonu rankingowego na ligi/ dywizje

W sumie dobre rozwiązanie. Otóż dobrzy gracze będą grać w lepszych dywizjach za lepsze nagrody. Mam tylko warunek: niech w niskich ligach też będzie coś sensownego do wygrania bo jak nie to możemy cały system bitew rankingowych wyrzucić do śmietnika.

WOWs Kierunek zmian – więcej operacji

Są fantastyczne już w obecnej formie. Ale. Za mało. Ponadto powinny te operacje być wszystkie dostępne na raz. Niektóre bym bardziej zbalansował (trudno sklecić drużynę na zwycięstwo więc sam niektórych unikam; inne natomiast kończą się porażką bardzo rzadko bo faktycznie musiało wylosować do drużyny mnóstwo szczypiorku).

WOWs Kierunek zmian – podsumowanie

Pewnie jeszcze kilka rzeczy bym znalazł w WOWs do omówienia ale to co podniosłem miało i pokazało pewien obraz jaki jest teraz. A jest w sumie nieźle. Problemem jest to, że mamy graczy toksycznych a nie to, że mamy graczy słabych. Brakuje szkolenia to fakt ale z tym można się pogodzić. Wystarczy stworzyć pewną niszę (podział sezonu rankingowego na dywizję może być taką receptą) dla graczy najlepszych by mogli się wyżyć. Ja osobiście jak już nic nie miałoby być zmieniane to prosiłbym tylko o jedną rzecz: lepiej nagradzane bitwy COOP (które są złe ale jednak odsysają graczy od randomów). Wtedy w randomie graliby tylko ci co chcieliby a nie ci co muszą (misje/ kampanie). Z resztą trzeba się pogodzić (obecny MM, ogromne różnice w możliwościach okrętów).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here