WOWs pomidor. Czy można uniknąć? Nikt nie chce mieć statystyk najgorszego gracza ale czy można tego uniknąć? I w ogóle czy jeżeli mamy taką statystykę to świadczy o tym, że jesteśmy złymi graczami? Na te oraz inne pytania odpowiem w tym wpisie.

WOWs pomidor. Co to jest?

Każdy gracz w World of Warships jest wyceniany. Robione są mu statystyki uwzględniające różne czynniki podawane w formie ogólnej, zbiorczej jako punkty PR, które na dodatek są okraszane kolorem. Wyniki są przyrównywane do osiągnięć innych graczy. Jeżeli jesteś lepszy niż 95% graczy to masz kolorek fioletowy (bo Twoje PR jest lepsze niż PR 95% innych graczy). Oczywiście możesz mieć PR gorsze niż PR większości graczy i dostajesz kolorek czerwony czyli tzw „pomidor”.

WOWs pomidor. Czy faktycznie pomidor jest pomidorem

W powszechnym mniemaniu gracze uważają, że statystyki odzwierciedlają czystą prawdę. Na forach i streamach często podnoszona jest kwestia MM (czyli matchmakingu czyli jakich graczy losuje do bitwy do wrogich drużyn). Gracze tłumaczą swoją porażkę tym, że w drużynie przeciwnej było więcej fioletów a w swojej drużynie miał dużo pomidorów. W dyskusji często gracze są wdeptywani argumentem, że nie powinni się wypowiadać bo są pomidorami. Oczywiście takie bzdury gadają fiolety.

Ja sam przez długi czas borykałem się z problemem jakim są moje statystyki bo one są czerwone (no albo były). Nigdy mocno nie przywiązywałem uwagi do statystyk bo ja traktuję WOWsa jako odskocznię od trudów reala. Ot wejdę i sobie rozegram kilka bitewek dla rozluźnienia. Oczywiście, że mam ambicję by wygrywać. Oczywiście, mam ambicję by być w czołówce. Ale pasmo nieudanych walk nigdy nie było powodem pojawienia się u mnie zapędów do odinstalowania tej gry. A zapewniam Was – takie deklarację widzę na każdym kroku (a szukam dużo informacji o WOWsie więc w wielu miejscach bywam).

Dla mnie problem statystyk bardziej był związany z tym, że prowadzę tego bloga. Nie chcę wdawać się w szczegóły mojego życia ale ogólnie lubię zakupywać domeny, instalować silniki CMS, dopasowywać szatki i zapełniać treścią. Mam dużo stronek a jeszcze więcej miałem. Moją pasję łączę z inną czyli graniem ( i podróżowaniem ale to już na blogu podróżniczym się produkuję). Grałem w różne gry i zdarzało mi się o nich pisać. Teraz prowadzę tę stronkę i mam nadzieję ją mocno rozbudować.

Pisanie pomaga mi też w analizowaniu. Analizowaniu świata WOWs i mechanik. Jedną z tych analizowanych mechanik są statystyki. Więc wziąłem do rozważania te pomidory i fiolety i zadawałem sobie pytania dlaczego? Szukałem odpowiedzi. Wyszły z tego dość ciekawe (uważam) przemyślenia końcowe. O samych fioletach napisałem tutaj: WOWs Jak zostać fioletem?

W tym wpisie omawiam drugą stronę „mocy”. Starając się znaleźć odpowiedź na pytanie jak zostać fioletem analizowałem moje poczynania i błędy jakie zrobiłem w grze, które doprowadziły mnie do statystyk czerwonych, pomidorowych. Okazuje się, że w sumie nie miałem szans uniknąć pomidora. Okazuje się, że nigdy nie będę prawdziwym fioletem. A teraz przejdźmy do kolejnych kroków mojej analizy.

WOWs pomidor. Coop niczego nie uczy!

Na moim blogu już nie jeden raz podnosiłem ten problem. Uważam, że tryb bitew kooperacyjnych (w Twojej drużynie ludzie, walczysz wspólnie przeciwko botom czyli komputerowo sterowanymi wrogami) niczego nie uczy i jest wręcz szkodliwy.

Powoli popełniam wpis traktujący o wartości bojowej okrętów w trybie coop i random (ludzie vs ludzie) i moje oceny są szokujące (w tym dla mnie). Sam byłem zaślepiony trybem coop. Za często w niego grałem. Okręty, które świetnie sobie radziły w tym trybie były jedzone na śniadanie w trybie random. Okręty które na coopie sobie nie radziły (mały zysk, mało zdobytych punktów doświadczenia) na randomie potrafiły pokazać moc. Dlaczego tak jest? Odpowiedź jest prosta. Boty mają za mało wdrożonych niestandardowych zachowani. Taktyka w coopie też jest prosta – jak najszybciej do przodu, ubić wroga przed swoją drużyną. By to osiągnąć stosuje się zachowania wielce ryzykowne. Na randomie natomiast popłaca myślenie nieszablonowe, gra wolniejsza, bezpieczniejsza ale na dłuższą metę. Oczywiście dobry gracz będzie wiedział kiedy przypushować ale też kiedy zwolnić. Dlatego w okrętach a w zasadzie ich możliwościach będę różnice i na coopie i na randomie bo tam są potrzebne różne rzeczy, często bardzo odmienne. A najważniejsze: potrzebna jest inna taktyka; inny styl gry. Dlatego coop niczego nie uczy i jest wręcz szkodliwy. Bo będąc świetnym na coopie dostanie się baty na randomie.

Uważam, że coop jest jedną z przyczyn bycia pomidorem. Co zrobić by to zmienić? Nie grać w coopa.

Ogólnie to jest pomysł by usprawnić WOWsa czyli wyrzucić coopa i zrobić operacje dla każdego poziomu okrętów. Operacje mimo, że walczy się przeciwko botom uczą współpracy oraz zwracania uwagi na sytuację bieżącą i szybkiej adaptacji do zmian na mapie. Ponadto tempo walki jest podobne do randoma więc liczą się podobne okręty i podobne style gry.

WOWs pomidor. Drogi rozwój

Mimo, że World of Warships jest grą darmową to nie oszukujmy się, że gracz free2play ma duże szanse by nie umoczyć się w pomidorach. Rozwój okrętów w drzewku jest drogi. Często musimy grać okrętami osłabionymi bo w wersji podstawowej czyli stockowymi. Powolne zdobywanie kasy (srebrniki – wewnętrzna darmowa waluta w grze) i punktów doświadczenia pozwoli nam na wykupienie ulepszeń statku (większy zasięg dział, większy zasięg torped, lepsze AA itp itd). Co więcej – zazwyczaj statki mają miejsca na moduły czyli dodatkowe ulepszenia. Im wyższy poziom statku tym więcej takich miejsc ale też i droższe moduły. Całość może kosztować majątek i potrwa takie zbieranie środków na pełny rozwój statku wiele, bardzo wiele walk. Walk w niedoskonałym okręcie. A więc walk gdzie już na początku startujemy z gorszej pozycji. Walk z większą szansą na porażkę.

WOWs pomidor. Okręt okrętowi nie równy

I nie chodzi mi o to, że ktoś lepiej radzi sobie w niszczycielach a ktoś w pancernikach. Chodzi mi o to, że w linii np. pancerników jakiegoś państwa są lepsze i gorsze okręty. Ale żeby przechodzić drzewko trzeba grać każdym (mówimy o biednym graczu, którego nie stać na kliknięcie i wydanie ogromnej ilości wolnego doświadczenia by darować sobie granie jakimś okrętem i przejść do następnego). A jeżeli musimy grać każdym okrętem jako gracz free2play to musimy grać i tym gorszym czyli znów rośnie nam szansa na pomidor.

A o co chodzi z okrętami lepszymi czy gorszymi? Okręty są na różnych poziomach. Do walki losuje nam przeciwników z ograniczonego zakresu poziomów. Na swoim poziomie okręty mogą nie mieć konkurencji (przewyższają każdy okręt na swoim poziomie) ale jak wylosuje do walki z okrętami wyższych poziomów to może się okazać że gramy tylko ruchomym celem – nasz okręt jest niczym. Dlatego wyznacznikiem czy okręt jest dobry są jego możliwości grania z przeciwnikami na różnych poziomach. Są okręty świetne gdzie nawet przy bardzo fatalnym MM (czyli wylosowało potężniejszych, groźniejszych przeciwników/ okrętów z wyższych poziomów) da sobie radę. Są okręty też słabe które nawet w walce z swoimi odpowiednikami na tym samym poziomie nie radzą sobie (bo np. ty masz zasięg torped 4km a cała reszta okrętów 8km).

Oczywiście teoretycznie świetny gracz poradzi sobie w każdej sytuacji. Niemniej fakt pozostaje taki sam czyli grając słabszym okrętem mamy mniejsze szanse na świetny wynik niż grając bardzo dobrym okrętem.

WOWs pomidor. Okręty drzewkowe a premium a specjalne

Zanim gracz free2play zdobędzie jakieś zasoby za darmo, które może wydać na bardzo dobry okręt premium czy specjalny to mogą minąć długie miesiące lub lata. W tym czasie musi się męczyć okrętami drzewkowymi z których tylko bardzo nieliczne są równie dobre jak okręty premium czy specjalne (zresztą wiele z okrętów premium jest gorsze od drzewkowych niemniej chodzi o różnicę pomiędzy możliwościami jakie ma gracz free2pla a pay2win). Uważam, że w tym podpunkcie też jest ziarenko przyczyniające się do bycia pomidorem.

WOWs pomidor. Kapitanowie!

Są gracze którzy mają mnóstwo 19punktówych kapitanów. Są gracze którzy nie mają nawet jednego 12 punktowego. Wiele się mówi o tym, że do poprawnej gry wystarczy kapitan 10 punktowy. Nie. Nie zgadzam się. Mam kapitana 19 punktowego i powiem, że jest duża różnica pomiędzy 10 a 19. Za duża by mówić, że 10 punktowy starczy. A osiągnięcie nawet 10 punktowego kapitana to wiele, wiele walk gdzie mamy większą szansę na przegraną zanim zdobędziemy tyle doświadczenia by cieszyć się z takiego podstawowego 10 punktowego kapitana.

WOWs pomidor. Kamuflaże i flagi sygnałowe.

Co tu mówić. Gracz free2play ma gorzej bo co prawda można to zdobyć za darmo ale zdobywa się tego za mało by w sytuacji jak się robi mnóstwo walk starczyło. A granie bez kamo i flag boli. Niby są to małe bonusy (ot 5% tu i 5% tam) ale te małe bonusiki w sumie podnoszą mocno parametry naszego okrętu a wiec znacznie zwiększają szanse na zwycięstwo.

WOWs pomidor. Czas i wymuszenia na graczu

To co napisałem wcześniej jest trudne ale do przełknięcia (oprócz fatalnego trybu coop) niemniej to o czym napiszę teraz jest chyba głównym przyczynkiem do bycia pomidorem.

Wszelkiej maści eventy, kampanie, misje bojowe z ogranicznikami czasowymi są złem. I są przyczyną główną psucia sobie statystyk. Jak jestem wypoczęty i mam czas rozegram sobie kilka bitewek. Wyniki bardzo dobre, z winratio różnie ale nie mam czego się wstydzić.

Aż przychodzi moment kiedy WG puszcza „czasówkę”. Jeżeli do zdobycia są ochłapy to ja sobie daruje. Ale jak do zdobycia jest naprawdę fajna rzecz? Mało czasu, zmęczenie, ograniczony czas. Wynik? Mam, zdobyłem ale bliżej mi do pomidora.

Przykład: xxxx wyspotowanego przeciwnika lotniskowcem. Można delikatnie tak z 5 spotów i by nie niszczyć eskadry i pomóc w walce lecieć na ddeka czy krążka na początku. Ale jak masz mało czasu to Twoim celem nie jest poprawnie zagrać ale mieć jak najwięcej spotów. A najlepiej 10 spotów i zgon i następny CV.

I tak to się dzieje. Powoli i nieubłaganie.

Jak to naprawić? WG musiałoby bardzo wydłużyć czasy do zrobienia albo zmienić wymogi. Osobiście wątpię by to się stało. Celem WG jest podanie nam męczącego grindu na tacy z możliwością przeskoczenia za kasę.

WOWs pomidor. Łapanie wiele srok za ogon

Ten podpunkt łączy się z poprzednim. Dodam, że mamy dzienny bonus doświadczenia (+50%) za 1 zwycięską bitwę danym okrętem. Jednym ze sposobów grindu jest zrobienie tej walki wieloma jednocześnie rozwijanymi drzewkami. Ale wiecie, że jak się zagra ddekiem i nagle wsiądzie do następnej walki do bbeka a później nawet innego bbeka ale z kompletnie innymi parametrami (jak chociażby kąt ostrzału, szybkość dolotu pocisku) to nic z tego dobrego wyjść nie może.

WOWs pomidor. A może jednak jestem złym graczem?

Pominę sytuacje gdzie ktoś specjalnie wchodzi do bitwy z zamiarem bycia AFK. Pominę sytuację gdzie ktoś bez powodu zaczyna strzelać torpedami w własną drużynę. Ogólnie wiecie o jakie sytuacje mi chodzi i o jakich graczy. To jest jakiś bolesny margines i chyba zawsze będzie.

Pomówmy o graczach aktywnych i zadajmy pytanie czy faktycznie ktoś może być na tyle oporny na naukę by być pomidorem „prawdziwym”? Uważam, że może jakiś promil graczy tak ale większość zdecydowana z tych pomidorów to gracze, którzy zjechali sobie statystyki z tych powodów o których pisałem (i może jeszcze kilku innych). Może ogólne staty są słabe ale zapewne gdyby pozwolić takiemu graczowi skupić się na rozwoju i potestowaniu każdego okrętu w grze to znalazłby taki w którym czuje się najlepiej.

I właśnie o tym myślę jak patrzę na swoje staty. Ewidentnie jak robię rachunek sumienia to mam kilka okrętów którymi mogę zdziałać piękne rzeczy i mam też takie okręty których nie czuję kompletnie i jak widzę gracz który kręci na nich wynik to zadaję sobie pytanie „jak on to robi???”.

Tak więc zanim powiesz sobie „jestem złym graczem” to odpowiedz na pytanie „czy grałem odpowiednią ilością różnych okrętów w grze?”. Bo może po prostu nie znalazłeś swojego do tej pory.

Tak samo mam prośbę do „mądralińśkich” by faktycznie pomyśleli zanim coś napiszą o pomidorach. Ja wiem jak rozpoznałbym pomidora ale na pewno nie po ogólnych statach.

WOWs pomidor. Podsumowanie

Jest to ciekawy temat i o wiele głębszy niż te moje powierzchowne rozważania. Wszystko sprowadza się do tego by być uczciwym i zrobić rachunek sumienia i z góry nikogo nie osądzać. Ja osobiście wiem jedno: nie jestem pomidorem. Wiem też, że na pewno nie będę „prawdziwym” fioletem (powiedzmy, że w uproszczeniu „profesjonalnym graczem”). Ja po prostu nie mam na to czasu. Niemniej nadal czerpię przyjemność z gry w World of Warships. Tego i Wam życzę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here