Yamato japoński pancernik X poziomu. Wszędzie można przeczytać, że to potężny okręt. Czasem nawet, że to okręt OP. Nie jest OP. Oczywiście działa tego pancernika zrobią sieczkę z każdego niemniej w mojej ocenie niemiecki Groser Kurfust jest lepszy. Opinię swoją opieram na pewnym atrybucie okrętu czyli samodzielności. Yamato samodzielny nie jest. Jego piętą achillesową jest obrona AA. Już mnie nie jedna lotnia usiłowała dojechać i (może nie wiele walk mam za sobą ale jednak) czułem bezradność grając w tym okręcie.

Yamato japoński pancernik X poziomu

Yamato to okręt który wykręci duży wynik ale w pewnych określonych okolicznościach. Nie możesz jak w niemieckich pancernikach znalaleźć się sam bo albo lotnia albo ddek ciebie ukatrupią. W niemieckim pancerniku zostaje niemieckie hydro (anty ddek pasywny) i niemiecka dodatkowa (anty ddek aktywny) a co do lotni to obrona AA jest w mojej ocenie lepsza. Oczywiście powórwnujemy dychy. Na niższych tierach japońskie pancerniki mają te same wady i zalety ale w niemieckich pancernikach może pojawić się dodatkowe wyposażenie czyli torpeda.

Yamato japoński pancernik X poziomu – podsumowanie

Podsumowując – okręt wspaniały, majestatyczny, groźny ale w grupie. Solo to miałem wrażenie, że jestem coraz mniejszy. Jak mógłbym polecić to po prostu granie nim w dywizjonie. Czyli takie polecenie warunkowe. Bardziej okręt na zwykłe PvP a nie na rankingówki. No i oczywiście polecam go mieć z jednego prostego faktu – to jest dycha a czasami w World of Warships pojawiają się eventy z nagrodami dla okrętów X poziomu.

A co do osób które grają z graczami prowadzącymi Yamato – miejcie tą wiedzę, że ten okręt potrzebuje pomocy.

Yamato – bitwa rankingowa

Przypomniała mi się rankingówka – poleciałem Yamato na lewo i trochę ponad równik i zapuściłem wsteczny (po bokach w miarę blisko ale nie aż tak by zaburzyć manewry wyspy). Wystawiłem mocny dziobek by trochę wypchnąć wrogów (chociażby z Groser Kurfusta) i łatwiej ich bić po głowie (wymiana z niemcem i innymi). Niestety moja lotnia, moje ddeki i moje krążki zajęły się swoimi sprawami (czyli umieraniem a nie wspieraniem się). No i wroga lotnia regularnie zaczęła mi odbierać HP. Wrogowie otaczają, zawrotka, strzał w jednego, drugiego. Na czacie tylko śmiechy chichy od moje drużyny. Koniec taki, że przeżyłem, przegrałem, najwięcej XP. To nie jest powód do dumy ale – nie stałem z tyłu, stałem miedzy dwoma capami a drużyna nie dawała wsparcia (mogłem ugrać to samo albo i więcej strzelając z dalekiego tyłu a lotnia miała by do mnie 2x dłuższą drogę – czyli mniej stresu dla mnie).

Zaczynam już rozumieć pewne niesnaski panujące na PvP. Kiedyś napiszę o tym oddzielny wpis.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here